Reanimacja zalanej elektroniki...

Wtyczki, kable, ładowanie pakietów, teorie prądowe i inne elektro-zagwostki.
Awatar użytkownika
pirzol
Domownik forum...
Posty: 279
Rejestracja: 12-07-2011
Podziękował: 16 razy
Podziękowano: 60 razy
Kontaktowanie:

Postautor: pirzol » 23 lip 2013, o 19:37

Elektronika + woda = ?

Opis wypadku: http://fpvdrones.pl/?q=node/37


Szklaneczka + Coś na wzmocnienie ? Nie :) to elektronika, która leżała 20 godzin w rzece z podpiętym zasilaniem...
Wszystko co lata kiedyś spadnie :), lotnicy życzą sobie tyle samo startów co lądowań. Życie pisze jednak różne scenariusze... Czasem lądujemy w wodzie. Czy oznacza to koniec drogocennych podzespołów elektronicznych ? Niekoniecznie :).

Tak wyglądają podzespoły po 20 godzinnym leżakowaniu w rzece Łososinka. Widoczna jest korozja powstałą w wyniku elektrolizy. Brak też kilku elementów - bezpieczniki polimerowe. Spokojnie, postaramy się uratować podzespoły, przy odrobinie szczęścia ...
Obrazek Obrazek

Wymyta w destylowanej wodzie elektronika, ostatecznie kąpie się w 99% spirytusie... Dzięki temu resztki wody które wniknęły pomiędzy elektronikę zostaną rozpuszczone w spirytusie, a następnie odparowane podczas kilku dni suszenia. Poniżej procedura reanimacji elektroniki, która została zalana wodą.

Obrazek Obrazek


Procedura ratowania zalanej wodą elektroniki

    1. Niezwłocznie wydobywamy z wody elektronikę, natychmiast odłączamy od zasilania. Minimalizujemy w ten sposób uszkodzenia powstałe poprzez elektrolizę.
    2. Na czas dłuższego transportu do serwisu możemy umieścić Elektronikę ponownie w wodzie najlepiej <u>destylowanej </u>. Zanieczyszczenia nie zaschną na podzespołach, a odsłonięte skorodowane elementy nie będą się tak szybko utleniać.
    3. W serwisie, poddajemy wstępnemu czyszczeniu podzespoły elektroniczne. W wodzie destylowanej, miękką szczoteczką lub pędzelkiem usuwamy: osad po elektrolizie, glony i inne zanieczyszczenia. Delikatnie wykałaczką sprawdzamy prześwit pomiędzy nóżkami ucpu lub ściągamy osad tlenku miedzi...
    4. Wyczyszczoną wstępnie elektronikę umieszczamy w pojemniku z spirytusem 99% - ważne aby nie był to słodki alkohol itp. kolorowe wódki - czysty spirytus rozpuszcza wodę i resztki zanieczyszczeń. Spirytus wnika w mikro szczeliny pomiędzy układami elektronicznymi mieszajac się z wodą zmniejsza jej % zawartość w zakamrkach. Dzięki temu w procesie suszenia elektroniki bardzo łatwo pozbędziemy się resztek wody.
    5. Umieszczamy pojemnik z elektroniką w spirytusie na czymś wibrującym, np. wanna ultradźwiękowa, lub telefon ustawiony na wibrację, pralka wirująca pranie itp... Podczas tej operacji spirytus miesza się z wodą i dokładnie wnika w każdą szczelinę.
    6. Moczymy elektronikę w spirytusie przez kilka godzin.
    7. Wyjmujemy podzespoły elektroniczne i umieszczamy do wyschnięcia na ligninie. Pomocnym może być okna wystawione na słoneczną stronę z parapetem :). W taki sposób elektronika musi schnąć przynajmniej 24h.
    8. Sprawdzamy ewentualne uszkodzenia, brak bezpieczników, przepalone elementy, uszkodzone elektrolizą scieżki. Staramy się usunąć widoczne uszkodzenia.
    9. Podpinamy elektronikę do zasilacza labolatoryjnego w którym możemy ustawić ograniczenie natężenia prądu. Jeżeli nie dysponujemy takim zasilaczem staramy się zasilić elektronikę poprzez bezpiecznik lub przynajmniej żarówkę 12V lub 6V. Nie wolno podpinać elektroniki do pakietu LiPol ! Prąd zwarcia takiego pakietu to kilkadziesiąt - kilkaset A !
    10. Resztki spirytusu przepuszczamy przez skórkę z chleba i leczymy z Panem Ździchem ból głowy po ewentualnej stracie modelu - :D to był żart .
    11. Sprawdzoną i działającą elektronikę zabezpieczamy: utlenione ściezki należy "pobielić", wymieniamy uszkodzone podzespoły, na koniec zabezpieczamy elektronikę np. folią w płynie lub innym sprayem do konserwacji elektroniki (ale nie contact!) aby zatrzymać proces utleniania aluminium i miedzi.


W powyższy sposób udało się uratować:

- FC KFC32 - kontroler lotu (uszkodzona jest jedynie dioda od strony zasilania USB)
- OSD Marbalona
- Magneto
- Silniki

Pozostałe elementy czekają w kolejce na testy....
pzdr
P
---------
www.fpvdrones.pl
Quadro KFC32 + FPV - nooo tym sie LATA ! :D

Gaui 425->550 FPV - Historia gimbala
KDS450S (V) FPV - waleczne początki
Awatar użytkownika
HelicopterZ
Pierwsze koty za płoty...
Posty: 26
Rejestracja: 22-11-2014
Lokalizacja: Wa-wa
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 1 raz

Postautor: HelicopterZ » 23 lis 2014, o 18:17

To moze z glupoty myslialem ze jak podpiety model trafi do wodu to bedzie zwarcie. I elektronika do koszu.
Awatar użytkownika
Kenobi36
Olimp forum
Posty: 5049
Rejestracja: 01-10-2014
Podziękował: 67 razy
Podziękowano: 502 razy

Postautor: Kenobi36 » 23 lis 2014, o 20:58

Jak ktoś ma to może też użyć płuczki ultradźwiękowej i specjalnego płynu. Przynajmniej telefony często odzyskują sprawność po takim czysczeniu.
Niech Moc Będzie z Wami,
Ben
DX18 Gasser 700 Goblin 550 Protos Mini
RCmaniak.pl - SAB Goblin, MSH Protos, Spektrum, Fatshark, Cześci Trex, Drony wyścigowe
Awatar użytkownika
Ramotny
Administrator
Posty: 3252
Rejestracja: 28-01-2010
Lokalizacja: 52°5'38''N 21°7'3''E
Podziękował: 295 razy
Podziękowano: 260 razy

Postautor: Ramotny » 12 wrz 2015, o 19:57

Zdarzyło mi się kilka razy utopić modele (heli, samoloty i łódki) - podstawowa zasada to BARDZO DOKŁADNIE WYSUSZYĆ elektronikę. Poświęcić na to dzień dwa albo dwie godziny z suszarką i będzie działać. Pod żadnym pozorem bez wysuszenia nie wolno włączać ESCów! - spaliłem dwa. Jednak jeśli się uprzednio dokładnie wysuszy będą działać. Czasem trzeba zdjąć termokurcza ale poświęcenie "obudowy" jest mniejszym kosztem niż cały ESC.
Pozdrawiam, Grzegorz
Mieć czy latać? Oto jest pytanie...
Gajos

Postautor: Gajos » 27 wrz 2015, o 07:31

Kenobi36 pisze:... może też użyć płuczki ultradźwiękowej i specjalnego płynu. ...
Co szczególnie niepolecałbym do płytek z żyro... ;)

P.S. To silniejsze ode mnie, przepraszam #1000000!

Wróć do „Prądownia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość