Rower elektryczny

Na każdy temat. Byle kulturalnie...
Regulamin forum
Jakiekolwiek wulgaryzmy, obrażanie innych użytkowników i wszelkie inne działania sprzeczne z powszechnie przyjętymi normami społecznymi będę automatycznie eliminować posty, wątki a nawet autora.
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1777
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 216 razy
Podziękowano: 82 razy

Postautor: omcKrecik » 3 kwie 2019, o 18:50

miruuu pisze:Aikus, zle mnie zrozumiałeś. Ja, proszę ja Ciebie, nie mam problemu z wymyslunkiem jak to miałoby wyglądać. Zastanawiam się jak to wykonać metodą prostą, szybką, nieczasochlonną, czyli metodą nienaKrecika :D

:hammer: :mad2: :hammer:
:piwo:
Miruuu - coś za coś...
Zależy, co się chce uzyskać i tyle.
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
SeKLeS
Lider forum...
Posty: 1574
Rejestracja: 26-09-2014
Lokalizacja: Riom (Francja)
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 122 razy

Postautor: SeKLeS » 3 kwie 2019, o 19:47

Aikus, weź "Niepierdol" i kup nawet używany middrive 500W zasilany z 48V. Zasilisz z 2x 6s i malina. Osobiście jestem super fanem bafangów. Mój ma - jak można doczytać wyżej - 750W nominalnie. Max ustawiłem na 1200W. I niech Cię te wartości nie odrzucają! Lecąc sobie spokojnie do pracy 30km/h, normalnie pedałując, napęd ssie od 1 do 5A (pod wiatr). Policz sobie Waty i ochłoniesz.
Moc maksymalną wykorzystuje nadzwyczaj rzadko. Tylko i wyłącznie celem trolowania na "odejściu spod świateł".
Oczywiście jazda na samej manetce to inna historia!

Co do obaw o Miraskopodobnych. Silniki bafanga są tak małe i tak skitrane, że ktoś nie mający pojęcia o temacie nawet nie zwróci na to uwagi. To nie są te kloce montowane fabrycznie w rowerach dostępnych w sklepach. Jeżeli dobrze położysz kable, baterie będą w torbie na bagażniku, ramie, tudzież w sakwie, to jak ktoś ma się kapnąć, że to elektryk?

Pozostaje jeszcze oczywista kwestia wyświetlacza. Jeżeli kupisz full super duper kolor sztukę, to się rzuci w oczy. Ja mam c961 bafanga. Wygląda jak duży bida prędkościomierz z biedry. Jeżeli to za wiele, można go również schować, zakleić jak Cejrowski swój aparat w dzikich krajach.

Bierz Pan mida. Nie rób druciarstwa, bo się zemści.

Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
Za co krzywo patrzy na mnie kobieta:
ReX 500EFL 3GX vel ŚPIOCH
Protos Mini vel... Miniak?
Protos Pincet
Extra 260 PA vel WiDmO
Reactor vel Papierzak
F16 - w budowie
Aurora 9
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 9292
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 809 razy
Podziękowano: 572 razy

Postautor: aikus » 3 kwie 2019, o 21:50

Normalnie to bym wział i olał Krecikowe trucie.
Doświadczenie pokazuje jednak, że ten trujący upierdliwy Krecik niestety albo stety... często cholera ma rację.
No i co panie zrobisz... co zrobisz, jak nic nie zrobisz...

No to po kolei.


omcKrecik pisze:Chyba prosty kalkulator tu się przyda...
Każdy silnik modelarski ma ograniczony moment obrotowy a to determinuje potrzebne przełożenie. Zakładam pogodzenie się z 30%-wymi stratami takiej przekładni ciernej.
Prędkość obwodowa rolki jest nieco większa od prędkości liniowej pojazdu (poślizg i zmniejszenie promienia tocznego wskutek ugięcia opony), ale różnica jest kilkuprocentowa i można ją wstępnie pominąć. Zakładamy prędkość eksploatacyjną powiedzmy 7 m/s (ca. 25 km/h), niech średnica rolki będzie 35 mm >>> jej obwód 110 mm = 0,11 m.
7[m/s] : 0,11[m] = 63,6 obr/s = ca.3800 obr/min. Trochę mało, silnik nie rozwinie za dużej mocy... Przypomnę, że moc mechaniczna w watach to iloczyn prędkości kątowej (w radianach na sekundę, pełny obwód okręgu to 2 pi radianów = ca. 6,28 rad) i momentu obrotowego w niutonometrach.


No jo.
Do tego w moich obliczeniach jeszcze nie doszedłem.
Gdybym doszedł, zaczałbym od liczenia na ilu procentach gazu osiągałbym założone 30km/h. Jeśli przy 80% lub więcej - gitara gra.
Oczywiście zabieram się do tego trochę od dupy strony , ale efekt - podobny.
Bo jeśli mam dwa identyczne gabarytowo silniki, o identycznej mocy a ich kV różni się o połowę, to znaczy, że ten z niższym kV MUSI mieć większy moment.
No nie ma chuja.
Więc póki co - gitara gra.


omcKrecik pisze:A tu Panie Dzieju im większa rolka tym lepiej dla takiej przekładni... No, ale coś za coś - zostańmy przy powyższym, zwłaszcza, że idzie jako rolkę podpasować gotową moletowaną tulejkę zewnętrzną od uchwytu wiertarskiego za grosze. Odradzam współpracę bezpośrednią wirnika outrunnera z oponą, szybko pęknie wałek silnika - chyba, że linia styku będzie w pobliżu linii osadzenia wałka w piaście wirnika, zwykle aluminiowej. Siły docisku nie są takie małe i to miejsce pierwsze powie "dość!".


I tu jest po pierwsze poważne ALE.
ALE... ja pierdole o tym nie pomyślałem.
Krecik ma rację.
Drugie poważne ale, jest już w stosunku do tego co krecik mówi o dorabianiu tulei tej takiej moletowanej (cokolwiek to znaczy).
Za grosze, , łatwo szybko - o ile się mieszka w tym samym lesie co Krecik albo ma jego wiedzę, umiejętności i dostępny sprzęt.
Za dużo warunków.

No jest jeszcze opcja wpierdolić tam silnik od 700y z wałkiem 6mm... ale to się jakby kłoci z założeniem "tanio" przy tej ilości kombinowactwa.

Więc - ni chuja - to jebnie.



omcKrecik pisze:Przeciętna moc mechaniczna, potrzebna do utrzymania na poziomej, suchej, równej, czystej, twardej, nielepkiej i gładkiej nawierzchni (dużo tego warunkowania, prawda ? A wymieniłem tylko najważniejsze o niezaprzeczalnie dużym wpływie na zapotrzebowanie mocy do jazdy) prędkości JAZDY NA WPROST 25 km/h wynosi 115 watów dla uniwersalnych niewyszukanych opon 26 cali przy ciśnieniu 2,5 bar przód i 3,0 bar tył i masie całkowitej pojazdu 100 kg, ze zwykłymi rowerowymi łożyskami kół w nienagannym stanie i czystości oraz poprawną ich regulacją. Zmiana odzieży z przeciętnej na skrajnie opływową (w samych gaciach) i przeciwnie (zimowa duża kurtka) powoduje odpowiednio zmianę tego zapotrzebowania od 98...105 W do 148...165 W.
Mierzyłem to setki razy chyba, dla różnych warunków i różnych zmian wymienionych i pominiętych czynników, różnymi metodami. Warto było, bo sporo się dowiedziałem w tym temacie. Na przykład tego, że już sama wymiana łożysk kół ze zwykłego prymitywu powszechnego stosowania na dobrej jakości uszczelnione 2RS (RR) łożyska maszynowe dołożyć może 10 i więcej procent zasięgu.


Supcio. To więcej niż gość, żeby potwierdzić, żę chcę maksymalną moc 250W.
TO MA BYĆ ROWER!!!
Jego napęd nie ma mnie wyręczać w pedałowaniu.
Ma tylko sprawiać, że pod górę i pod wiatr (zwłaszcza to drugie) nie będę jechał 10km/h tylko powiedzmy 20.
To mi wystarczy!!!!
Dzisiaj do pracy jechałem ponad godzinę!
blać no ja pierdolę no...
A z pracy - 15 minut.


omcKrecik pisze:Tak, od mniej więcej 120-130 km/h pojawiają się trudności z prowadzeniem pochodzenia aerodynamicznego... Rama KTM 18', przód i tył hydropneumatyczne regulowane 100mm skoku, napęd 12 kW.


PRZESTAŃ!!!!!


omcKrecik pisze:Ależ jest i to mnóstwo... Tylko, że do tylnego koła, rozstaw standardowy 135 mm. Za 500-600 używkę w świetnym stanie kupisz.


Tylne koło jest wykluczone.
Mam tam Shimanowską przekładnię 7 biegów i nie chcę z niej rezygnować.


omcKrecik pisze:Zdaje się, że ten rolkowy też daje na tył... Więc nie spełnia Twoich wymagań.



No tak... Nie napisałem też DLACZEGO nie chcę tylnego napędu.
Nie napisałem, że moje wymagania są tak czy siak negocjowalne ;)
Poprawka: są negocjowalne.



omcKrecik pisze:
aikus pisze:Aha, czyli tylko wersja z tensometrem w pedałach tak? Na zasadzie wspomagania...

Uhm.... no to faktycznie trochę ... tego ...

...
No dobra, to myślenia ciąg dalszy...

Olej ten warunek. Jak nie będziesz szalał, to nikt na Ciebie negatywnej uwagi nie zwróci.


Nie będę.
I olewam.
Tyle razy podkreślam, że CHCĘ ROWER, że wiem, że nawet jak bym miał 1000W - w życiu bym ich nie użył.
Obecnie zdarza mi się w sprzyjających warunkach rozpędzać do około 40km/h i ... boję się.
Nie ma opcji, żebym tak jeździł.
Moja wyobraźnia działa.
To już nie te lata co kiedyś, że człowiek się rozpędzał do ponad 70km/h i gówno sobie robił z tego co by było gdyby.
To generalnie cud, że przeżyłem okres pomiędzy 15 a 25 lat w moim życiu.
I że nie skończyłem na wózku na przykład.
Więc skoro już się udało - niech tak zostanie.



SeKLeS pisze:Aikus, weź "Niepierdol" i kup nawet używany middrive 500W zasilany z 48V. Zasilisz z 2x 6s i malina. Osobiście jestem super fanem bafangów. Mój ma - jak można doczytać wyżej - 750W nominalnie. Max ustawiłem na 1200W. I niech Cię te wartości nie odrzucają! Lecąc sobie spokojnie do pracy 30km/h, normalnie pedałując, napęd ssie od 1 do 5A (pod wiatr). Policz sobie Waty i ochłoniesz.
Moc maksymalną wykorzystuje nadzwyczaj rzadko. Tylko i wyłącznie celem trolowania na "odejściu spod świateł".
Oczywiście jazda na samej manetce to inna historia!

Co do obaw o Miraskopodobnych. Silniki bafanga są tak małe i tak skitrane, że ktoś nie mający pojęcia o temacie nawet nie zwróci na to uwagi. To nie są te kloce montowane fabrycznie w rowerach dostępnych w sklepach. Jeżeli dobrze położysz kable, baterie będą w torbie na bagażniku, ramie, tudzież w sakwie, to jak ktoś ma się kapnąć, że to elektryk?

Pozostaje jeszcze oczywista kwestia wyświetlacza. Jeżeli kupisz full super duper kolor sztukę, to się rzuci w oczy. Ja mam c961 bafanga. Wygląda jak duży bida prędkościomierz z biedry. Jeżeli to za wiele, można go również schować, zakleić jak Cejrowski swój aparat w dzikich krajach.

Bierz Pan mida. Nie rób druciarstwa, bo się zemści.




No i nareszcie ktoś gada jak człowiek.
Człowiek który wie czego chce i wie też czego ja chcę mimo, że ja sam nie wiem.
Tylko jest jeden problem.

Bafang - co to jest?
Gdzie to kupić?
Weź no chłopie coś wskaż leszczowi. Przerabiałeś ten temat trzy lata temu to coś o tym wiesz.
Middrive to ten napęd co się przy supporcie montuje, tak?
Manetka / sterownik ... blać całe to gówno - chcę najmniejsze najprostsze jakie tylko jest możliwe.
Jeśli ten tensometr w pedałach (to co umożliwia pracę zespołu jako wspomagania) nie kosztuje zbyt dużo i nie wymaga nie wiadomo jakich przeróbek - też mogę to chcieć.

No i na koniec...
... blać, żeby było tak, że jak mam odrobinę pojęcia technicznego, to sobie to sam w domu zamontuję.
Nie wiem co potrzebuję do rozbierania piasty supportu - to jeszcze do wybadania. W serwisie przy okazji przeglądu mówili coś o tym, że na wcisk, że prasa, że tylko w fabryce (bo się skarżyłem na luzy).
Teraz zbieram się mentalnie do kolejnego przeglądu w którym wytknę to i owo do poprawy a potem - żegnam się z gwarancją i robię co chcę.
Awatar użytkownika
SeKLeS
Lider forum...
Posty: 1574
Rejestracja: 26-09-2014
Lokalizacja: Riom (Francja)
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 122 razy

Postautor: SeKLeS » 3 kwie 2019, o 22:15

Chętnie napiszę co wiem, ale jutro. 4,5h do Paryża pociągiem będę jechał...

Najlepiej zapodaj jakieś foto tego roweru. Żeby było jasne o jakim typie jednośladu rozmawiamy, jakie ma hamulce itd. Fakt posiadania przekładni planetarnej dobrze wróży. Ja mam akurat alfine 11 i jest czad. Bracki ma przekładnie kalkhoffa i też działa to zajebiaszczo. Dobry mid + taka właśnie przekładnia świetnie się uzupełniają, pod warunkiem, że pilot wie co robi. Coś jak w helikach, co nie?

P. S. Krecik, wstaw kurde kiedyś jakieś fotki z opisem Twoich maszyn. Takie cuda na sterydach też mi się podobają. Nie jako środek transportu do pracy, nic z tych rzeczy. Dla funu! Ładuję, wsiadam, odkręcam manetkę i... lecę. W cissssszy... Szum opon miesza się z szumem wiatru, okraszony lekkim buczeniem silnika. Kurła, to jest to, co lubię. Oczywiście prędkość większa niż 50km/h po płaskim to zbytek, kosmiczne straty i nijak ma się to do komfortu jazdy. Już średnia prędkość przejazdu na poziomie 25-30km/h wyuczyła u mnie nawyk zakładania okularów do tego stopnia, że tylko spojrzę na rower i już ich szukam. Raz zabrać zapomniałem. .. Wracam z tyry, mam fajny zjazd po drodze, gdzie 60 lecę bez problemu, banan na twarzy jak zawsze. Nie mam pojęcia z jaką prędkością leciała na kolizyjnym ta duża mucha, czy cokolwiek to było, co mi wpadło na pełnej pizzzdie do oka. Uczucie po takim strzale wielce nieprzyjemne. Efekt zaskoczenia może mieć skutki nieprzewidywalne. Harcownicy na motórach coś o tym wiedzą :)
Także tak, odejście z miejsca się liczy. Praktycznie bezgłośne, taki ninja mode on ! Poza tym przy dobrym odejściu nie ma strachu, jest czysta adrenalina. Miałem okazję popróbować i siedzi mi to w bańce do dnia dzisiejszego...

Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
Za co krzywo patrzy na mnie kobieta:
ReX 500EFL 3GX vel ŚPIOCH
Protos Mini vel... Miniak?
Protos Pincet
Extra 260 PA vel WiDmO
Reactor vel Papierzak
F16 - w budowie
Aurora 9
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 9292
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 809 razy
Podziękowano: 572 razy

Postautor: aikus » 3 kwie 2019, o 23:16

SeKLeS pisze:Chętnie napiszę co wiem, ale jutro. 4,5h do Paryża pociągiem będę jechał...


Wow.... czad! to tak można?
Po Polsce czasami ...
... a z resztą nie ważne.


SeKLeS pisze:Najlepiej zapodaj jakieś foto tego roweru. Żeby było jasne o jakim typie jednośladu rozmawiamy, jakie ma hamulce itd. Fakt posiadania przekładni planetarnej dobrze wróży. Ja mam akurat alfine 11 i jest czad. Bracki ma przekładnie kalkhoffa i też działa to zajebiaszczo. Dobry mid + taka właśnie przekładnia świetnie się uzupełniają, pod warunkiem, że pilot wie co robi. Coś jak w helikach, co nie?


No no no.
No to tak konkretnie to to jest mój rower:
http://cossack.pl/cossack-2018/10637-10 ... -195-.html

Generalnie jest zaje**sty!! Jest dokładnie takim rowerem jaki chciałem mieć i to jest też powód dla którego nie chcę go zmieniać na inny tylko po to, żeby mieć elektryka.
Jedyna wada to mała sztywność ramy na skręcanie co powoduje, że praktycznie nie da się jechać bez trzymanki z załadowanym bagażnikiem - cały rower wpada w jakąś taką rezonancję.
Ale przecież nie wolno jeździć bez trzymanki, right?
;)

Nie no... babska rama - coś co jest dla mnie warunkiem krytycznym jeśli mam w ogóle jeździć na rowerze (wsiadanie i zsiadanie na normalny rower z pozrywanymi więzadłami przednimi krzyżowymi jest co nieco karkołomn... tfu, kolanołomne, więc ... No.) i cała reszta, geometria ramy, kierownica... kuźwa no w ogóle wszystko.
Mi pasuje.

SeKLeS pisze:P. S. Krecik, wstaw kurde kiedyś jakieś fotki z opisem Twoich maszyn. Takie cuda na sterydach też mi się podobają. Nie jako środek transportu do pracy, nic z tych rzeczy. Dla funu! Ładuję, wsiadam, odkręcam manetkę i... lecę. W cissssszy... Szum opon miesza się z szumem wiatru, okraszony lekkim buczeniem silnika. Kurła, to jest to, co lubię. Oczywiście prędkość większa niż 50km/h po płaskim to zbytek, kosmiczne straty i nijak ma się to do komfortu jazdy. Już średnia prędkość przejazdu na poziomie 25-30km/h wyuczyła u mnie nawyk zakładania okularów do tego stopnia, że tylko spojrzę na rower i już ich szukam. Raz zabrać zapomniałem. .. Wracam z tyry, mam fajny zjazd po drodze, gdzie 60 lecę bez problemu, banan na twarzy jak zawsze. Nie mam pojęcia z jaką prędkością leciała na kolizyjnym ta duża mucha, czy cokolwiek to było, co mi wpadło na pełnej pizzzdie do oka. Uczucie po takim strzale wielce nieprzyjemne. Efekt zaskoczenia może mieć skutki nieprzewidywalne. Harcownicy na motórach coś o tym wiedzą :)
Także tak, odejście z miejsca się liczy. Praktycznie bezgłośne, taki ninja mode on ! Poza tym przy dobrym odejściu nie ma strachu, jest czysta adrenalina. Miałem okazję popróbować i siedzi mi to w bańce do dnia dzisiejszego...



Jak już będę stary i trzęsącym się dziadkiem, tak, że mi nie będzie starczało "ogara" do tego żeby latać choćby jakimiś rekreacyjnymi szybowcami ...
... to wtedy będę miał dwa rowery.
Jeden do codziennego jeżdżenia po zakupy ( i na cmentarz, żeby kolegów odwiedzić) a drugi to zapierdalania.
Tak jak mike 200 po mieście, albo tak jak ...
... leniwiec flash:


YouTube

(jak ktoś nie oglądał Zwierzogrodu to polecam!!)
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1777
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 216 razy
Podziękowano: 82 razy

Postautor: omcKrecik » 3 kwie 2019, o 23:20

aikus pisze:Bo jeśli mam dwa identyczne gabarytowo silniki, o identycznej mocy a ich kV różni się o połowę, to znaczy, że ten z niższym kV MUSI mieć większy moment.
No nie ma chuja.
Więc póki co - gitara gra.

Jest penis i gitara milczy. Obydwa mogą mieć taki sam moment szczytowy.
Ten z niższym kV osiąga prędkość obrotową zrównania mocy z tym drugim przy wyższym napięciu, pobierając mniejszy prąd przy tym. Elektrycznie moc to napięcie razy natężenie.
aikus pisze:Tyle razy podkreślam, że CHCĘ ROWER, że wiem, że nawet jak bym miał 1000W - w życiu bym ich nie użył.
Obecnie zdarza mi się w sprzyjających warunkach rozpędzać do około 40km/h i ... boję się.

Użyłbyś już w pierwszym kwadransie jazdy (a może nawet minutach). Na pewno.
Stoi tu taki sobie rowerek z napędem 2 kW i prędkością max.32 km/h (eksplo. 28). I często tych 2000 watów jest mało.
Wiesz, co jest jedną z najbardziej rajcujących cech silnego jednośladu ?
Nie prędkość. Przyspieszenie.
Zrywny pojazd jest i bezpieczniejszy i bardziej operatywny. Jak się masz bujać do tych 30 km/h przez 20 sekund, to średnia odcinka wychodzi dość marna... I na światła następne nie zdążysz.
Jak do 24 km/h przyspieszasz w 3...4 sekundy, to już po mieście prawie zawsze nadążasz za ruchem.
A o podjazdach to już nie będę pisał.
SeKLeS pisze:Aikus, weź "Niepierdol" i kup nawet używany middrive 500W zasilany z 48V. Zasilisz z 2x 6s i malina.

To prawdopodobnie jedno z najlepszych praktycznych rozwiązań przy podanych warunkach.
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 9292
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 809 razy
Podziękowano: 572 razy

Postautor: aikus » 3 kwie 2019, o 23:46

omcKrecik pisze:Wiesz, co jest jedną z najbardziej rajcujących cech silnego jednośladu ?
Nie prędkość. Przyspieszenie.


Tak się przeważnie mówi, a wiesz co ja na to?
WALI MNIE TO!!!!
Nie muszę mieć sekundy do tych 25km/h
Mogę mieć pięć sekund. Naprawdę mnie to strzyka.

omcKrecik pisze:Zrywny pojazd jest i bezpieczniejszy i bardziej operatywny. Jak się masz bujać do tych 30 km/h przez 20 sekund, to średnia odcinka wychodzi dość marna... I na światła następne nie zdążysz.
Jak do 24 km/h przyspieszasz w 3...4 sekundy, to już po mieście prawie zawsze nadążasz za ruchem.


1. bez przesady, w pięć sekund do 25 km/h to przyspieszam teraz, bez wspomagania.
2. pojazd jest tak bezpieczny jak świadomy jest jego kierowca.
Operatywność? A co to tak właściwie znaczy?



Przez analogię do samochodów: Mówi się, że dynamiczny samochód z mocniejszym silnikiem jest bezpieczniejszy.
"bo jak wyprzedzam, to mi łatwiej przycisnąć, wyprzedzić i zapomnieć o sprawie".
Nom... tylko, że rozjebana niedawno w Warszawie na trzy części audiczka która zabrała ze sobą trzy trupy była takim właśnie szybkim dynamicznym samochodem.
(abstrahuję od wszystkich okoliczności towarzyszących wypadkowi o którym słyszała pewnie cała Polska i o którym nie chcę gadać, bo nie w tym rzecz, że selekcja naturalna wyrwała właśnie chwasty).
Chodzi o to, że samochód szybki i dynamiczny rozjebał się na słupie a tymczasem turlacze spokojnie pojechali dalej.
To od kierowcy zależy bezpieczeństwo. Nie od samochodu a już na pewno nie od jego zrywności.
Nie mając zrywności nie będziesz ryzykował licząc na to, że dasz radę.
Jak nie mam pewności, że zdążę wyprzedzić to nie wyprzedzam!
KONIEC KROPKA.
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1777
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 216 razy
Podziękowano: 82 razy

Postautor: omcKrecik » 4 kwie 2019, o 00:40

aikus pisze:Tak się przeważnie mówi, a wiesz co ja na to?
WALI MNIE TO!!!!

Jak się podszkolisz z teorii szacunku dla rozmówcy, to wtedy może pogadamy.
aikus pisze:Nie muszę mieć sekundy do tych 25km/h

jeszcze musisz nauczyć się odróżniać cyferki, zwłaszcza jedynkę od trójki i czwórki.
aikus pisze:Mogę mieć pięć sekund. Naprawdę mnie to strzyka.

Strzyka to tu aikusowa matematyka. Niezależnie od krecikowej upierdliwości, to nie Krecik ją wymyślił.
aikus pisze: bez przesady, w pięć sekund do 25 km/h to przyspieszam teraz, bez wspomagania.

To se policz z jaką mocą wtedy pracujesz.
aikus pisze: pojazd jest tak bezpieczny jak świadomy jest jego kierowca.

Obejrzyj sobie na YT filmik o tym, jak pewien młody kierowca oszukał dwa przeznaczenia (z zeszłego roku, "ten kierowca oszukał przeznaczenie").
aikus pisze:Mogę mieć pięć sekund. Naprawdę mnie to strzyka.

aikus pisze: bez przesady, w pięć sekund do 25 km/h to przyspieszam teraz, bez wspomagania.

Już wiesz teraz, skąd i dlaczego te przepisy o manetce/tenso w pedałkach ?
aikus pisze:To od kierowcy zależy bezpieczeństwo.

Czyli nikt nigdy nie miał wypadku lub kolizji bez własnej winy...
A już na pewno nikt niewinny nie zginął, statystyki to ściema.
Chyba mało jeżdziłeś jednośladem, pogadaj z Majkiem.
aikus pisze:Operatywność? A co to tak właściwie znaczy?

Ano właśnie... Po pierwszych 500-1000 km już będziesz wiedział.
aikus pisze:Jak nie mam pewności, że zdążę wyprzedzić to nie wyprzedzam!

Rowerem ?
SeKLeS pisze: Oczywiście prędkość większa niż 50km/h po płaskim to zbytek, kosmiczne straty i nijak ma się to do komfortu jazdy.

Dokładnie tak, nawet 40 bym przyjął.
SeKLeS pisze: Dla funu! Ładuję, wsiadam, odkręcam manetkę i... lecę. W cissssszy... Szum opon miesza się z szumem wiatru, okraszony lekkim buczeniem silnika. Kurła, to jest to, co lubię.

Mnie też to urzekło, chyba nawet bardziej niż zapierd... ponad 300 po asfalcie HGW po co. Pisałem już wyżej o tym.
Wiesz, że bez buczenia jest jeszcze trochę fajniej ? Ale jakiś tam cichutki objaw życia napędu to nawet może być dobry.
SeKLeS pisze: Harcownicy na motórach coś o tym wiedzą

Wiemy, wiemy... Na szczęście wychowałem się motórowo na dawnych książkach, w każdej zwracano uwagę na ochronę oczu.
SeKLeS pisze:Także tak, odejście z miejsca się liczy.

Kto już pojeżdził, ten to wie :thumb:
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 9292
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 809 razy
Podziękowano: 572 razy

Postautor: aikus » 4 kwie 2019, o 01:00

omcKrecik pisze:Jak się podszkolisz z teorii szacunku dla rozmówcy, to wtedy może pogadamy.


hmm
Czyli to ten moment.
:nw:
Innymi słowy: Przepraszam, co złego to nie ja.
Awatar użytkownika
SeKLeS
Lider forum...
Posty: 1574
Rejestracja: 26-09-2014
Lokalizacja: Riom (Francja)
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 122 razy

Postautor: SeKLeS » 4 kwie 2019, o 06:36

Andrzeje, Aureliusze, co to się wyprawia tutaj?
Chyba przedłużająca się zima, ma na niektórych złe odziaływanie. Może zmiana gatunku słuchanej muzy z punku na celtic love ballads pomoże?
Andrzeju, ponawiam prośbę o opis Twoich zabawek, tych pokazanych na zdjęciach, na wątku. Wigry na sterydach w szczególności. To niebieskie coś w tylnym kole... OMG
P. S. Mam w planach inny full niegal. Wózek dziecięcy ze wspomaganiem. Nie będę przecież tego kurła pchał! Pomoże ktoś z obliczeniami? Mireczku, drukniesz jakieś koło zębate w razie potrzeby?

Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
Za co krzywo patrzy na mnie kobieta:
ReX 500EFL 3GX vel ŚPIOCH
Protos Mini vel... Miniak?
Protos Pincet
Extra 260 PA vel WiDmO
Reactor vel Papierzak
F16 - w budowie
Aurora 9
Awatar użytkownika
miruuu
Administrator
Posty: 17040
Rejestracja: 11-05-2010
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów
Podziękował: 1552 razy
Podziękowano: 751 razy
Kontaktowanie:

Postautor: miruuu » 4 kwie 2019, o 06:56

Drukuje wszystko tylko muszę się uporać ze spółdzielnia, która mi ogranicznik mocy na piwnice wpierd$$$iła po moich ostatnich wybrykach :D
Mirek

XLPower 550 - idzie... | Trex 470LM - cieszy... | Devil X360 - tak jakoś wyszło... | Oxy 2 - mały, ale wariat... | 2x Beta 75 Pro 2 - whoopie! | Czesia - jeszcze tylko wyniosę choinkę i się za nią biorę... | LaTrax Rally - kazali mi kupić | Frsky Horus X10S - działa | Fatshark DHO - fajne
Awatar użytkownika
Piotr_T
Elita forum...
Posty: 560
Rejestracja: 13-06-2017
Lokalizacja: Józefosław
Podziękował: 31 razy
Podziękowano: 18 razy

Postautor: Piotr_T » 4 kwie 2019, o 07:35

Ciekawy wątek. Serio, mimo że ciut poszedł "na ostro" ;-). Tym bardziej ciekawy, że od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie przeróbka mojego starego MTB (Gary Fisher Piranha - 26", hardtail, sztywniak w przodu, V-brake) właśnie na elektryka.

Pozdrawiam,
Piotr.
Wirniki - Protos Mini 3S, ALZRC Devil 450 Pro V2 DFC, WLT V977
Śmigła - LIDLolek w wersji RC-Electric
Koła - WLT A979
FlySky FS-I6X
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 9292
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 809 razy
Podziękowano: 572 razy

Postautor: aikus » 4 kwie 2019, o 12:21

No blać co mam powiedzieć?
Absolutnie KAŻDA moja wymiana zdań z Krecikiem, każda dyskusja, niezależnie od tego jak się zapowiada, prędzej czy później kończy się dysonansem który wyklucza jakiekolwiek porozumienie.
I nie wiem czy któryś z nas jest tak głupi, że w pewnym momencie zbliżenie się do poziomu abstrakcji czy też specyfiki interlokutora w stopniu wymaganym dla osiągnięcia porozumienia jest poza jego zasięgiem, czy też Krecik (i tylko Krecik, bo ja przysięgam, że nie) celowo wprowadza ten dysonans, żeby mnie wyprowadzić z równowagi i się ze mną pokłócić, przy czym jeśli ta druga opcja to ni członek męski nie mam pojęcia po co i dlaczego.

Jakiś czas temu nawet próbowaliśmy to wyjasnić na priwie, ale nie doszliśmy do konstrutkywnych i jednoznacznych wniosków.

Jedyne czego chcę się nauczyć to kończyć konwersacje z Krecikiem za wczasu.
Staram się jak mogę wyczuć ten moment.
Generalnie coraz lepiej mi idzie.
Ale tutaj dałem dupy - trochę zapóźniłem.
To wszystko.
Tylko tyle i aż tyle.

A po co w ogóle to robię?
Dlaczego po prostu nie przestanę czytać "Krecickich postów", (przecież to takie proste rozwiązanie)?
Ano, we władnym dobrze pojętym interesie.
Jego wiedza jest naprawdę nieocenionym skarbem.
Sposób w jaki ją przekazuje czasem możę trochę trudny, ale, przynajmniej dla mnie - strawialny, a jego zasług w mojej technicznej edukacji nie sposób przecenić.
Dopóki poruszamy się w zakresie czysto technicznej merytoryki - wszystko jest OK a zysk merytoryczny bywa spory.
Ryzyko kosztu utraconego zdrowia na takie durne przepychanki - akceptowalne.
Dlatego.


@Sekles, jak Ci to jeszcze nie odebrało ochoty, to ja nadal czekam na Twoje wskazówki.
Browara - obalimy w Wincentowie.
Z Krecikiem też, żeby nie było, jeśli tylko przyjedzie.(Serio, chłopaku nic do Ciebie nie mam, wkurwiasz mnie czasem tak samo jak ja Ciebie no i ... co zrobisz... Może właśnie tego brakuje, żeby się razem napić - nie wiem.)
Awatar użytkownika
PiotrS
Lider forum...
Posty: 2709
Rejestracja: 19-06-2011
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 101 razy
Podziękowano: 142 razy
Kontaktowanie:

Postautor: PiotrS » 4 kwie 2019, o 12:31

Aikus, a może chcesz się przejechać elektrykiem ? Czy masz to już za sobą?
Oxy4, Gaui X3, Oxy 4 Max, XL Power 550
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1777
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 216 razy
Podziękowano: 82 razy

Postautor: omcKrecik » 4 kwie 2019, o 13:30

SeKLeS pisze: opis Twoich zabawek

Długawa historia... Dostałem w 1996 roku zlecenie z krakowskiej AGH wykonania prototypu takiego wewnątrzpiastowego napędu do roweru, który następnie miał być wdrożony do produkcji w Bielsku-Białej. Współuczestniczyła w tym Politechnika Warszawska, ściślej taki jeden znany Pan... Zrobiłem na żądanych IMHO odczapnych założeniach - silnik szczotkowy z płaskim komutatorem i koszykowym bezrdzeniowym wirnikiem, dwustopniowa przekładnia planetarna o zazębieniu prostym, akumulatory PbS 2x 12V 8Ah żelowe. Jeżdziło to-to wyjąc jak stado potępieńców, grzejąc się strasznie i bardzo niedaleko. Akumulatory padły po tygodniu zgodnie z moimi przewidywaniami - brak symetryzatora ogniw. Ale takie zabawy podobały mi się już wcześniej, więc zdecydowałem się na własną konstrukcję na innych założeniach.
Pierwszy prototyp na dwóch szczotkowcach 120W każdy, przekładnia zębata dwustopniowa skośnozębna - jeżdzi fajnie, ale jest dość słaby i silniki się fajczą. Komutatory nie wytrzymują nieuniknionych chwilowych przeciążeń. Szczątki zachowały się do dziś.
Drugi prototyp na jednym dużym szczotkowcu z mocnym komutatorem - jest lepiej, ale sprawność nędzna i zasięg mało atrakcyjny, ledwie 25 km oszczędnej jazdy.. Na PbS-ach 24V 8Ah.
To były jeszcze czasy, gdy o aku litowych zaczynało być coś słychać, ale były strasznie drogie. Były już spotykane w kamerach na kasetę 8mm, luzem niedostępne. O silnikach bezszczotkowych jeszcze była cisza. Wytwarzałem już seryjnie niewielkie BLDC do sprzętu medycznego, znałem ich zalety. Aż się prosiło...
I się doprosiło, choć kosztowało majątek.
Pierwszy prototyp na jednym gradientowym BLDC z przełożeniem: 1-szy stopień paskiem zębatym + drugi stopień zębaty, całość wewnątrz piasty tylnej fi 115 mm. Ten pasek nie pożył długo, ale już wiedziałem, którędy droga. Przekopałem sobie kanał do wykonywania precyzyjnych przekładni zębatych dobrej jakości.
Następny prototyp z nieco ulepszonymi silnikami to już było prawie to. Aha, o magnesach neodymowych w Polsce mało kto słyszał wtedy, ale ekipa z AGH pokonała trudności i udało się uruchomić małoseryjną produkcję w Kraju. O ile mi dobrze wiadomo, idea magnesów Ne-Fe-B to polski patent z lat 60-tych ub. wieku.
Ten prototyp jeżdzi do dziś, choć ma w kołach jakieś parę tysi km bieszczadzkich bezdroży i kilka połamanych kół. Początkowo na PbS-ach 24V 20Ah (ciężkie jak cholera), potem już na Kokamach 50V 20Ah. W Auto-maniaku w TVN (2002 czy 2003 rok, mam to na VHS-ie jeszcze, jakość fatalna ale jak ktoś chciałby skopiować, to nie problem) były prezentowane kilka razy jeszcze na PbS-ach.
Ooo!!! A tu w szufladzie jest kopia na CD, jak ktoś by chciał i mógł to wrzucić na HT to nie ma problemu. Może Mirek to załatwi ?
Są gdzieś jeszcze filmiki "propagandowe" z holowania lekkiej osobówki (Punto chyba to było) i ciągnięcia pewnej niebrzydkiej panienki na butach po asfalcie i takie tam różne siupy...
Potem było mnóstwo roboty z technologią prototypu produkcyjnego, zrobiony i sprzedany sąsiadom. W Polsce głupie przepychanki i żarcie z koryta bez umiaru uniemożliwiły wdrożenie.
W międzyczasie robiłem coraz mocniejsze napędy. Wszystkie typu HUB MOTOR, czyli cały zespół w tylnej piaście. Średnice tych piast od 125 do 200 mm, od jednego do czterech silników i zwykle sterowniki też tam. Wszystkie ze sprzęgłami jednokierunkowymi, a te mocniejsze także z elastycznymi. Napęd elektryczny i mięśniowy z pełną "przerzutką" mogą dzięki temu pracować niezależnie lub sumować momenty obrotowe. Przekładnie tylko zębate śrubowe na pierwszym stopniu, zęby nawęglane lub azotowane gazowo, czasem przeniesienie rozgałęzione ze sprzęgłami symetryzującymi, na drugim stopniu zęby proste. To wszystko dla kultury pracy, ma być cicho i elegancko.
Wąskim gardłem okazał się nie sam napęd, lecz chwytak reakcji. To element uniemożliwiający reakcyjny obrót całego napędu wstecz w ramie czy wahaczu. Do silnego napędu musi być solidna rama, inaczej chwytak ją złamie gdy zbytnio oszczędzać na materiałach... Poglądowo taki mini-chwytaczek można zobaczyć przy handlowych dawnych tylnych piastach klasycznych z hamulcem, zwanych kiedyś "Torpedo". Tam przenosi moment hamujący.
Na dzień dzisiejszy IMHO silnik gradientowy BLDC najlepiej nadaje się do tego typu napędu. Jego doskonała sprawność załatwia problem z odprowadzeniem ciepła z zamkniętej hermetycznie piasty. Wszystkie silniki były wykonywane we własnym zakresie od podstaw, jest kilka typowymiarów najbardziej przydatnych do napędu rowerka. Wszystkie z wymuszoną komutacją, żeby miały full torque od zera prędkości. Większość elementów całej konstrukcji także rzeżbiłem sam w pocie tego i owego...
Używałem dwóch wersji samej obudowy piasty - tłoczona plastycznie z przygotowanej cieplnie nierdzewki i toczona z amelinium PA6. Ta pierwsza jest duuużo tańsza, ale wymaga drogiego specjalistycznego oprzyrządowania. Toczona była droga, ale podatna na zmiany i poprawki. Na fotkach ta granatowa jest z alu, ta mniejsza w czerwonym rowerku jest z nierdzewki.
Kilka kompletnych różnych zespołów napędowych leży tu i czeka, aż napłynie mi znowu wena, żeby je poskładać do kupy. Pewnie napłynie...
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1777
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 216 razy
Podziękowano: 82 razy

Postautor: omcKrecik » 4 kwie 2019, o 13:42

aikus pisze: prędzej czy później kończy się dysonansem który wyklucza jakiekolwiek porozumienie.

aikus pisze:omcKrecik pisze:
Wiesz, co jest jedną z najbardziej rajcujących cech silnego jednośladu ?
Nie prędkość. Przyspieszenie.


Tak się przeważnie mówi, a wiesz co ja na to?
WALI MNIE TO!!!!

A wystarczyłoby trochę taktu, żeby nie dać do zrozumienia komuś, kto jakiś tam maleńki trud w poradę z dobrą intencją włożył, że z Twojego punktu widzenia jest idiotą. W dodatku napisał coś, co Cię oburzyło nie wiadomo czemu. Więc rzeczywiście jest tępy... Albo złośliwy.
To ostatnie to raczej nie.
aikus pisze:Absolutnie KAŻDA moja wymiana zdań z Krecikiem, każda dyskusja, niezależnie od tego jak się zapowiada, prędzej czy później kończy się dysonansem

To nie jest prawda.
Aikus - daj spokój, ja też do Ciebie nic nie mam, inaczej zakończyłbym tamten wpis jednym zdaniem. Staram się zrozumieć Twoje emocje - fajnie, że są, że nie jesteś taki nijaki, że masz charyzmę - tylko czasem troszkę kontroluj te emocje, bo przykro się robi.
:piwo:
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
SeKLeS
Lider forum...
Posty: 1574
Rejestracja: 26-09-2014
Lokalizacja: Riom (Francja)
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 122 razy

Postautor: SeKLeS » 4 kwie 2019, o 14:26

Andrzej kurde, że też nie jesteś moim wujaszkiem czy coś... Szperałbym tam z Tobą/u Ciebie w tych wszystkich skarbach...

Marek, w robocie jestem, wieczorem napiszę jak to było u mnie. Gdyby Cię korciło, możesz po prostu googla zapytać co to middrive od bafanga. Nie zrażaj się mnogością info! Temat jest prosty.
Cena? Darmo tego nie dają, ale gwarantuję Ci, że wielokrotnie więcej $$$ wbiłeś modelami w glebę, a ostatni kret wcale nie był ostatni. Dlatego szukam drugiego kita do roweru mojej kobiety jednocześnie myśląc, aby kiedyś mieć dostęp do technologii, która pozwoli mi zbudować małego carta z najmocniejszą dostępna wersją tego napędu. Dla funu

Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
Za co krzywo patrzy na mnie kobieta:
ReX 500EFL 3GX vel ŚPIOCH
Protos Mini vel... Miniak?
Protos Pincet
Extra 260 PA vel WiDmO
Reactor vel Papierzak
F16 - w budowie
Aurora 9
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1777
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 216 razy
Podziękowano: 82 razy

Postautor: omcKrecik » 4 kwie 2019, o 14:40

SeKLeS pisze: Mam w planach inny full niegal. Wózek dziecięcy ze wspomaganiem.

Sorki, nie zapomniałem... Chyba pierwsza może i sensowna myśl to na próbę silnik od wycieraczek, ale taki lepsiejszy z przekładnią równoważącą siły wzdłużne wirnika. Poznasz po tym, że ma w środku dwa przeciwbieżne ślimaki i dwie ślimacznice, co widać już bez rozbierania po nadlewach obudowy. Są niezbyt duże, spotkałem w Citroenach, BM-kach, pewnie wiele innych ma takie same. Używka do prób za małe piniondze na szrocie (30 zet ? 50 zet ?).
Tu spokojnie rolka moletowana lub radełkowana (to takie nacięcia powierzchni, proste lub krzyżowe podobnie jak pilniki, celem poręcznego zwiększenia szorstkości tej powierzchni), z futerka wiertarskiego bym spróbował jak wspomniałem wyżej, współpracująca jako przekładnia cierna z wybranym kółkiem wózka.
Do zrobienia trzy pozornie trudne rzeczy - osadzenie rolki na wałku silnika, wahliwe zamocowanie silnika w wózku żeby się sprzęgnąć i rozsprzęgnąć z kółkiem wózka dało oraz WAŻNE!!! - wyłącznik bezpieczny na ramce uchwytu wózka, żeby sam Ci nie mógł odjechać.
Tę rolkę mogę Ci pomóc osadzić jak już będziesz miał silnik. Mocowanie silnika do wózka - dżwignia dość sztywna z silnikiem, sprężyna ściskowa oparta jednym końcem o tę dżwignię a drugim o krótką dżwigienkę przełączania, wygodnie butem. Wystarczy napęd na jedno koło, to nieskrętne (chyba, że wszystkie masz tam skrętne, takie wynalazki też widziałem).
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
SeKLeS
Lider forum...
Posty: 1574
Rejestracja: 26-09-2014
Lokalizacja: Riom (Francja)
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 122 razy

Postautor: SeKLeS » 4 kwie 2019, o 15:31

Faktycznie, przykładowo do golfa/polo używki za flaszkę można mieć z całą przekładnią. Czy takowa będzie potrzebna? Nie mam pojęcia, jakie kv mają takie silniki.
Druga sprawa, nie ma w tej opcji soft startu. Można oczywiście ruszyć metodą "na pych", aczkolwiek ryzyko szarpnięcia pozostaje i pasażer może zacząć głośno zgłaszać swoje niezadowolenie.

Ważniejsza zdaje się być regulacja prędkości. Wszak każdy pilot ma nogi różnej długości, a tempo spaceru również zmienia się dynamicznie, gdy nagle czarna chmura wypłynie na horyzoncie. Jakiś regulatorek z prostym potencjometrem byłby wskazany.

Ostatnia, najważniejsza kwestia - bezpieczeństwo. Wszak pasażer to nie wór kartofli po pisiont groszy za kg. Widziałbym w tym dynks zabezpieczający na podobieństwo tych w kosiarkach - puszczam wolant, maszyna staje. Rozłączenie mechaniczne, żadnych elektronicznych przekaźników, które z braku wiedzy - choćby najprostsze - wydają mi się również zawodne.

Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka
Za co krzywo patrzy na mnie kobieta:
ReX 500EFL 3GX vel ŚPIOCH
Protos Mini vel... Miniak?
Protos Pincet
Extra 260 PA vel WiDmO
Reactor vel Papierzak
F16 - w budowie
Aurora 9
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 9292
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 809 razy
Podziękowano: 572 razy

Postautor: aikus » 4 kwie 2019, o 15:37

PiotrS pisze:Aikus, a może chcesz się przejechać elektrykiem ? Czy masz to już za sobą?



Mam za sobą, już kilka testowałem... no...
Gdybym nie miał, to może bym tak bardzo tego nie chciał.


omcKrecik pisze:
aikus pisze:Tak się przeważnie mówi, a wiesz co ja na to?
WALI MNIE TO!!!!

A wystarczyłoby trochę taktu, żeby nie dać do zrozumienia komuś, kto jakiś tam maleńki trud w poradę z dobrą intencją włożył, że z Twojego punktu widzenia jest idiotą. W dodatku napisał coś, co Cię oburzyło nie wiadomo czemu. Więc rzeczywiście jest tępy... Albo złośliwy.
To ostatnie to raczej nie.


No i właśnie widzisz - problem w nadinterpretacji.
Bo jak ja mam powiedzieć, że ktoś jest idiotą, to mówię, żę ktoś jest idiotą (a mówię to raczej rzadko).
A nie że mnie coś tam wali.

jak mówie, że mnie coś wali, to znaczy, że mnie to wali. Że jest mi obojętne. Że mi wszystko jedno. Że mam w dupie. Że...
... sam widzisz na ile sposobów można to powiedzieć.
A znaczy zawsze to samo.
Polski język... Piękny... m.in. przez bogactwo.

omcKrecik pisze:
aikus pisze:Absolutnie KAŻDA moja wymiana zdań z Krecikiem, każda dyskusja, niezależnie od tego jak się zapowiada, prędzej czy później kończy się dysonansem

To nie jest prawda.


W dużej mierze jest.

omcKrecik pisze:Aikus - daj spokój, ja też do Ciebie nic nie mam, inaczej zakończyłbym tamten wpis jednym zdaniem.


Uhm... A jak pociąłeś cały mój post na kawałki i wszystko co się dało zinterpretowałeś celowo źle, wyrywając z kontekstu i dążąc do zaostrzenia konfliktu to co to znaczy?

omcKrecik pisze:Staram się zrozumieć Twoje emocje -


To się nie staraj. Emocje to emocje. Babska sprawa bądź co bądź.
Tu nie ma co rozumieć.
Albo je kochasz albo olewasz.
Inaczej zawsze będzie z tego wojna.


omcKrecik pisze:fajnie, że są, że nie jesteś taki nijaki, że masz charyzmę - tylko czasem troszkę kontroluj te emocje, bo przykro się robi.
:piwo:



Wdech....
wydech...

... No dobra... próbujemy.


SeKLeS pisze:Marek, w robocie jestem, wieczorem napiszę jak to było u mnie.


Nie no spoko spoko, nie ma ciśnienia - pisałeś coś o 4 godzinach w pociągu, myślałem, że to już.

SeKLeS pisze:Gdyby Cię korciło, możesz po prostu googla zapytać co to middrive od bafanga.


Zapytam.
A ten mój rower to co? Nada się?

Wróć do „Brudnopis”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości