Li-ion w rowerze

Pakiety, lipo guardy i inne akcesoria dla naszych baterii...
Awatar użytkownika
aikus
Olimp forum
Posty: 7511
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 706 razy
Podziękowano: 486 razy

Postautor: aikus » 29 wrz 2018, o 07:20

omcKrecik pisze:Tak, jak daje wyrażnie więcej frajdy z jazdy niż wkur#&#nia awariami, to już jest OK. To spełnia mniejszość rynkowego (czyt. : marketowego) sprzętu, w dodatku sporo kosztująca - mówimy o elektrykach, ale jak jest z konwencjonalnymi ? Chyba sporo lepiej.


Właśnie tego nie wiem, bo ja de facto mówię o sprzęcie konwencjonalnym. I ten mój rower to jest właśnie rower marketowy. Tyle, że akurat nie kupiony w markecie, ale bardzo poważnie zastanawiałem się nad B'TWIN z Decathlonu.
Wygrał Cossak, ze względu już nie pamiętam na co, natomiast B'TWINa ma moja córka już trzeci rok i jest z niego bardzo zadowolona - nigdy nie miała żadnych problemów.
Tak naprawdę w tanim badziewiu nie chodziło mi o awarię tylko o jakość wykonania wszystkiego. O to jak siermiężnie chodzą linki i mechanizmy, jak jest dopasowany do ciała ile energii tracę na walkę z materią zamiast wykorzystywać ją do przemieszczania się.
Wiadomo, że to idzie w górę wraz z ceną jaką zapłacę za rower, bo podnosiłem kiedyś rower kolegi co ma pierdolca i ma rower za 20k - leciutki jak piórko...
Ale nawet pomijając to, żę wywalić 20k na rower to jest dla mnie jakaś abstrakcja, to jakbym miał kupić rower leciutki jak piórko i potem pierwsze co zrobić to zamontować na niego dwa razy cięższy bagażnik i wozić na nim kolejny ważący 5kilo plecak no to... chyba trochę nie tego ;)

omcKrecik pisze:Żeby poczuć bluesa na elektryku, trzeba trochę nim pośmigać, najlepiej bez niemiłych niespodzianek. Do motocykla nie ma porównania, to zupełnie inna jakość, choć są podobieństwa. Zależy, co kto lubi.


Tutaj niestety nie wiem jak to jest.
Czytałem i gadałem z ludżmi i wychodziło, że na elektryka trzeba wywałić min. około 6k co znacząco przekroczyło mój budżet.
Trochę to dzielę przez dwa, bo skąd innąd wiem ile kosztuje najtańszy napęd DIY i np. żeby dorobić to do mojego roweru to byłby koszt na poziomie 500 - 800 złotych plus moja robota.
Poza tym są ludzie, którzy do roweru za niecałe 2k (czyli takiego jak mój) nie chcieliby się kijem dotknąć, bo to jest dla nich to samo co dla mnie dziadostwo za 300 złotych.
Więc to też trochę jest kwestia oczekiwań, tym nie mniej najtańszego akumulatorowca można kupić za mniej więcej tyle co mojego klasyka i ... to oznacza, że to jest taki odpowiednik tego klasyka za 300, więc chyba raczej takiego nie chcę.

A więc generalnie co do elektryka to na upartego mieszczę się w 3 tysiach i mam elektryka.
Ale ... ostatecznie stwierdziłem, że:
1. Nie stać mnie na eksperymentowanie na gotowych rozwiązaniach
2. nie mam czasu i pary na rozwiązania DIY
3. nie chcę się bawić w przeróbki które komuś zlecę tym bardziej, że wtedy już cenowo nie wyjdzie to tak korzystnie i wolałbym gotowe rozwiązanie.
4. Nie potrzebuję tak naprawdę elektryka na chwilę obecną przy dystansach do 15km pokonywanych jednorazowo.
Więc stanęło na klasyku.


omcKrecik pisze:Zbierałem kiedyś młodziaków do grupy testującej elektryki w Bieszczadach. Dawno dość to było, taki napęd w rowerze był wtedy w Polsce prawie zupełnie nieznany. Grupa koedukacyjna, wszyscy nakręceni i nagrzani na jazdę już drugiego dnia testów. Mnie też wkręciło bardziej, niż mógłbym się spodziewać, mimo ponad miliona wcześniejszych km na motocyklach.
Co jest IMHO najfajniejsze w takim e-bike'u ?
Cisza. Tylko szum opon i wiatru.
Spokój o powrót przy świadomości zasięgu na cały dzień jazdy.
Względna lekkość i poręczność tego sprzętu, łatwość posługiwania się nim.
Swoboda wyboru trasy, wtedy można było takim e-bajkiem jeżdzić wszędzie, a już w Bieszczadach... Spotkanie z misiem było :wow2:
Komfort wysiłku z wyboru, nie z konieczności bo górka jak 150 s-ów przede mną... Na pedałkach nie do pokonania, a tym ? Pierwszy bieg z roll-gazem do połowy i tylko pilnować ciałem kierunku, można jechać powolutku po stromiżnie. To wielka zaleta dobrego e-napędu - full moment obrotowy od zera prędkości.
No i to yebnięcie pod prawą dłonią, ciche, dyskretne, kulturalne. Ale to dopiero przy jednostkach o wyższych mocach. Dobre przyspieszenie jest zawsze rajcujące, w każdym sprzęcie do przemieszczania :D


To wszystko prawda no i wiadomo, że na takie trasy wymagania co do mocy rosną. Na moje oczekiwania (ergo jazda po mieście przyszłościowo być może na dystanse większe niż te 15km w jedną stronę) w zupełności wystarczy 250W booster.
Pewnie kiedyś do tematu wrócę i jak to się skończy - nie wiadomo.
;)
Awatar użytkownika
PiotrS
Lider forum...
Posty: 2339
Rejestracja: 19-06-2011
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 94 razy
Podziękowano: 123 razy
Kontaktowanie:

Postautor: PiotrS » 29 wrz 2018, o 07:42

Dla mnie kwestia pocenia się w drodze do roboty jest kluczowa. Dlatego kupiłem elektryka.
Praktycznie poza dzieciństwem, nie miałem kontaktu z rowerem. No rower oczywiście miałem, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby do roboty nim pojechać. Generalnie robiłem z 50 km w ciągu roku. Może mniej. Teraz codziennie 11 km w jedną stronę.

Mój ma 350W, więc wycieczki w góry odpadają. To typowe rozwiązanie na płaskie drogi. Ewentualnie do lasu, ale też nie bardzo, bo na nim nie da się jechać wolno ;) a on nie specjalnie nadaje się duże wstrząsy.

No więc jak napisałem wcześniej, wkręciłem się, ale jest trochę rzeczy, które mnie irytują - związanych z bezpieczeństwem.
Po pierwsze - kto k....wa projektował ścieżki rowerowe o szerokości 1 m? Ciężko czasem się wyminąć na czymś takim. O nierównościach nie piszę :(
Po drugie - ludzie na rowerach nie sygnalizują swoich zamiarów. Ręką nie ruszy i skręca....
No i komórki w rękach. Czy Ci debile nie mogą się odkleić od ekranika jadąc na rowerze? Ostatnio musiałem uciekać w krzaki, bo jakiś zjeb tak się zagapił, że na czołówkę pojechał.
Gaui X3, Oxy4, Logo 550
Awatar użytkownika
aikus
Olimp forum
Posty: 7511
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 706 razy
Podziękowano: 486 razy

Postautor: aikus » 29 wrz 2018, o 08:06

PiotrS pisze:Dla mnie kwestia pocenia się w drodze do roboty jest kluczowa. Dlatego kupiłem elektryka.


Nie masz doświadczenia, więc nie wiesz, że problem znika po pierwszych trzech miesiącach regularnego jeżdżenia.
Raz, że nabierasz kondycji a dwa,że nabierasz wprawy w jeżdzeniu w tempie spacerowym - znika Ci ciśnienie na ciśnięcie na maksa. I się nie pocisz:)
Znaczy to drugie być może też zależy od egzemplarza człowieka - nie wiem. Ja w każdym razie umiem DO pracy jechać w tempie spacerowym.
A z pracy - to już różnie.

PiotrS pisze:Praktycznie poza dzieciństwem, nie miałem kontaktu z rowerem. No rower oczywiście miałem, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby do roboty nim pojechać. Generalnie robiłem z 50 km w ciągu roku. Może mniej. Teraz codziennie 11 km w jedną stronę.


brawo!! tak trzymać!!:)
:approve: :approve: :approve:


PiotrS pisze:Mój ma 350W, więc wycieczki w góry odpadają. To typowe rozwiązanie na płaskie drogi. Ewentualnie do lasu, ale też nie bardzo, bo na nim nie da się jechać wolno ;) a on nie specjalnie nadaje się duże wstrząsy.


IMHO są inne ważniejsze ograniczenia niż moc przy zastosowaniu tego roweru na górskie trasy - dobre grube opony, amortyzacja...
Nie znaczy to, że się nie nadaje - po prostu nie jest optymalny do takich zastosowań.
No i ... są ludzie, którzy mają po dwa lub trzy rowery ;)

PiotrS pisze:No więc jak napisałem wcześniej, wkręciłem się, ale jest trochę rzeczy, które mnie irytują - związanych z bezpieczeństwem.
Po pierwsze - kto k....wa projektował ścieżki rowerowe o szerokości 1 m? Ciężko czasem się wyminąć na czymś takim. O nierównościach nie piszę :(
Po drugie - ludzie na rowerach nie sygnalizują swoich zamiarów. Ręką nie ruszy i skręca....
No i komórki w rękach. Czy Ci debile nie mogą się odkleić od ekranika jadąc na rowerze? Ostatnio musiałem uciekać w krzaki, bo jakiś zjeb tak się zagapił, że na czołówkę pojechał.


Na to nic nie poradzisz niestety - trzeba na to brać poprawkę i tyle.
Ludzie to robią i będą to robić.
Piesi, rowerzyści, kierowcy w samochodach... My wszyscy.
Jesteśmy tylko ludźmi.
Im więcej sumarycznie myślenia, przewidywania i ostrożności na każdym kroku tym mniejsze ryzyko, że coś się stanie złego.

Sumarycznie, znaczy, że trzeba myśleć i uważać za innych. Niestety i stety, no ale co. Naszym celem jest, żeby się nic nie stało.
Jak widzę z na przeciwka kolesia który pedałuje gapiąc się w ekranik i nie patrzy przed siebie, to ... nic się nie stanie, bo wiadomo, że to ja wtedy uniknę zderzenia. Moje myślenie starczyło dla nas dwóch.
Mogę mu krzyknąć "patrz na drogę debilu!!" ale w żadnym razie mu tej drogi nie zajadę. Nie jestem samobójcą.

Problem jest dopiero jak obaj będziemy pedałować gapiąc się w telefon.
Oczywiście nie jest to w żadnym razie usprawiedliwianie takiego zachowania NIE!!!
Trzeba to piętnować... co nie zmieni faktu, że to się dzieje i będzie się działo.
Nadrzędnym celem zawsze musi pozostawać bezpieczeństwo.
Awatar użytkownika
PiotrS
Lider forum...
Posty: 2339
Rejestracja: 19-06-2011
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 94 razy
Podziękowano: 123 razy
Kontaktowanie:

Postautor: PiotrS » 29 wrz 2018, o 08:12

Na razie mnie to zaskakuje, bo jadąc samochodem sporadycznie ktoś patrzy w ekranik, a jak już patrzy, to przynajmniej część uwagi poświęca na prowadzenie samochodu. Na rowerze poświęcają na to 100% uwagi.
Kierunkowskazy też w ruchu samochodowym są używane dość powszechnie ;)

No więc uczę się od nowa.
Gaui X3, Oxy4, Logo 550
Awatar użytkownika
aikus
Olimp forum
Posty: 7511
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 706 razy
Podziękowano: 486 razy

Postautor: aikus » 29 wrz 2018, o 08:39

Z tymi kierunkowskazami No to tak No powiedzmy że tak jest:)
Znaczy ok k Zgoda co do tego że w rowerach są częściej ignorowane i w ogóle w rowerach jest większe kładzenie lachy na przepisy. A Wynika to pewnie z mniejszego ryzyka. Jak się rowerem z kimś leżysz No to co się stanie coś tam ci zaboli o trzepiesz się z piachu wstaniesz Wsiądziesz na rower i pojedziesz dalej. W samochodzie już tak różowo nie ma Przeważnie jest to przynajmniej dzień z bani.
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1346
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 175 razy
Podziękowano: 64 razy

Postautor: omcKrecik » 29 wrz 2018, o 20:07

aikus pisze: A Wynika to pewnie z mniejszego ryzyka. Jak się rowerem z kimś leżysz No to co się stanie coś tam ci zaboli o trzepiesz się z piachu wstaniesz Wsiądziesz na rower i pojedziesz dalej.

Prawie tak jest, chyba dokładniej z błędnej oceny rzeczywistego ryzyka, a może też z niedostatku wyobrażni ? Kolizja na rowerze przy 25 km/h rzadko uchodzi bez szwanku, częściej z dotkliwymi urazami - dłonie, przedramiona, łokcie, kolana cierpią najczęściej. Akurat to bardzo potrzebne i wrażliwe części ciała. Ale bywa też i gorzej...
Ci, co mają co chronić - chronią to ;) . Jest czym, dobre i niedrogie.
PiotrS pisze: [...] jadąc samochodem sporadycznie ktoś patrzy w ekranik, a jak już patrzy, to przynajmniej część uwagi poświęca na prowadzenie samochodu. Na rowerze poświęcają na to 100% uwagi.

To chyba wynika z tego, co powyżej.
aikus pisze: w ogóle w rowerach jest większe kładzenie lachy na przepisy.

Też tak to widzę. Wczoraj naprany wór mięcha prosił się o wyrok na masce mojego autka, dziś po 19-tej (prawie całkiem ciemno - najgorsza pora) wymijałem dwie imbecylne samiczki na rowerach bez żadnych świateł. Jechały obok siebie.
PiotrS pisze:Mój ma 350W, więc wycieczki w góry odpadają.

To wcale nie tak mało.
Ale przeszkadza pewnie zbyt mały moment przy małej prędkości. Laseczki ważące 50...55 kg jechały na testach z napędami przekładniowymi 300W, ale na I. biegu prędkość przy tej mocy to 12 km/h . Napędy typu DD (Direct Drive, czyli silnik bez przekładni) są tańsze, prostsze, często cichsze, dużo cięższe i - co dziwne - bardziej awaryjne od dobrych przekładniowych.
aikus pisze:Trochę to dzielę przez dwa, bo skąd innąd wiem ile kosztuje najtańszy napęd DIY i np. żeby dorobić to do mojego roweru to byłby koszt na poziomie 500 - 800 złotych plus moja robota.

Coś około tego. Jak konkretniejszy, to 1500 + bateria + Twoja robota.
Sam napęd DD całkiem niezłej jakości można kupić za 7...8 stówek. Za tyle samo można zrobić sobie samemu 3x lepszy.
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
Adam12
Elita forum...
Posty: 548
Rejestracja: 31-10-2015
Lokalizacja: Podhale
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 15 razy

Postautor: Adam12 » 29 wrz 2018, o 20:57

PiotrS pisze:...No i komórki w rękach. Czy Ci debile nie mogą się odkleić od ekranika jadąc na rowerze? Ostatnio musiałem uciekać w krzaki, bo jakiś zjeb tak się zagapił, że na czołówkę pojechał.

Hihihihih. A żebyś widział minę gościa, który mi w d... wjechał (w korku) pisząc SMS na rowerze. Na zwykłej drodze, nawet nie ścieżce rowerowej. I jego panika na hasło "dawaj ten telefon" Wsadziłem mu go w plecak, w trakcie jazdy raczej nie wyciągnie :rotfl:
Gaui X3; Trex 470L; Spektrum DX6i
Awatar użytkownika
PiotrS
Lider forum...
Posty: 2339
Rejestracja: 19-06-2011
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 94 razy
Podziękowano: 123 razy
Kontaktowanie:

Postautor: PiotrS » 29 wrz 2018, o 21:00

No to zazdroszczę opanowania. Ja nie opiszę mojej reakcji gdy gość na rowerze jechał ze mną na czołówkę, bo w sumie nie ma się czym chwalić :(
Gaui X3, Oxy4, Logo 550
Awatar użytkownika
Adam12
Elita forum...
Posty: 548
Rejestracja: 31-10-2015
Lokalizacja: Podhale
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 15 razy

Postautor: Adam12 » 29 wrz 2018, o 21:06

Tam nie było opanowania :) Pełny wkurw, no bo jak można rowerem przybombić w auto w korku ? Uratował chłopa ryk śmiechu z następnego wozu i widok jego kierowcy płaczącego ze śmiechu w deskę rozdzielczą :rotfl: Sprawdziłem tylko czy mi nie urwał tylnej wycieraczki spływając bezwładnie po zadku (hatchback). Miałem go przyuważonego wcześniej, widziałem jak jechał i pisał.
Gaui X3; Trex 470L; Spektrum DX6i
Awatar użytkownika
PiotrS
Lider forum...
Posty: 2339
Rejestracja: 19-06-2011
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 94 razy
Podziękowano: 123 razy
Kontaktowanie:

Postautor: PiotrS » 29 wrz 2018, o 21:25

A zmieniając nieco temat, to posiadając 2 elektryki mam do dyspozycji łatwo wyjmowalne 2 aku o pojemności 13 Ah każdy i napięciu max 42V.
Tak się zastanawiam, czy nie zasilić tym ładowarki na polu, tylko jeszcze nie robiłem rozeznania która obsłuży tak wysokie napięcie.
Gaui X3, Oxy4, Logo 550
Awatar użytkownika
wojtekr
Administrator
Posty: 7351
Rejestracja: 22-01-2013
Lokalizacja: W-wa
Podziękował: 282 razy
Podziękowano: 421 razy
Kontaktowanie:

Postautor: wojtekr » 29 wrz 2018, o 21:51

Lepiej kup model na 42V :)
Helikoptery
Awatar użytkownika
PiotrS
Lider forum...
Posty: 2339
Rejestracja: 19-06-2011
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 94 razy
Podziękowano: 123 razy
Kontaktowanie:

Postautor: PiotrS » 29 wrz 2018, o 22:04

żeby unieść ten "pakiet" to musiałby być samolot i to o rozpiętości skrzydeł tak z 10 metrów :)
ze 3-4 kg waży jeden
Gaui X3, Oxy4, Logo 550
Awatar użytkownika
aikus
Olimp forum
Posty: 7511
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 706 razy
Podziękowano: 486 razy

Postautor: aikus » 29 wrz 2018, o 22:14

Właśnie mi się przypomniało, jak jednemu mojemu koledze (Świętej pamięci z resztą, ale to bez związku), kiedyś pękły dwie linki hamulcowe w rowerze jak zjeżdżał Tamką na dól do Wisłostrady. (Tamka - wyjątkowo stroma jak na równinne miasto ulica).
Światło własnie zmieniło się na czerwone.
Już się mentalnie wyspowiadał, kiedy błysnęła mu w głowie szatańska i jak się okazuje cudowna myśl: Reling dachowy samochodu który stoi na światłach.
Puścił kierownicę, złapał się tego relingu. Oczywiście od razu od niego odpadł, wyjebał się na asfalt, rower kilka metrów dalej... Huk się zrobił, a on usiadł na asfalcie i wciągał z powrotem swojego ducha, który chwilę wcześniej już powoli opuszczał jego ciało.
W tym momencie z samochodu wyszedł wkurwiony i nieco zdezorientowany kierowca.
Obejrzał samochód.
Nic wielkiego nie zobaczył.
Podszedł do kolegi.
- Pojebało Cie?! - rzucił, po czym odwrócił się, wsiadł do samochodu, światło się zmieniło i pojechał.
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1346
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 175 razy
Podziękowano: 64 razy

Postautor: omcKrecik » 29 wrz 2018, o 23:26

Adam12 pisze:
PiotrS pisze:...No i komórki w rękach. Czy Ci debile nie mogą się odkleić od ekranika jadąc na rowerze? Ostatnio musiałem uciekać w krzaki, bo jakiś zjeb tak się zagapił, że na czołówkę pojechał.

Hihihihih. A żebyś widział minę gościa, który mi w d... wjechał (w korku) pisząc SMS na rowerze. Na zwykłej drodze, nawet nie ścieżce rowerowej. I jego panika na hasło "dawaj ten telefon" Wsadziłem mu go w plecak, w trakcie jazdy raczej nie wyciągnie :rotfl:

Gratuluję utrzymania poziomu mimo wk..wu :thumb:
Nie tylko rowerzyści są na stałe przyklejeni do ekranika, to jakaś dziwna magia :shock: hmm
Mimo, iż powszechnie wiadomo, że wielu zapłaciło życiem za tę rozrywkę. Jaskrawy przejaw ogólnego deficytu mózgów.
PiotrS pisze:A zmieniając nieco temat, to posiadając 2 elektryki mam do dyspozycji łatwo wyjmowalne 2 aku o pojemności 13 Ah każdy i napięciu max 42V.
Tak się zastanawiam, czy nie zasilić tym ładowarki na polu, tylko jeszcze nie robiłem rozeznania która obsłuży tak wysokie napięcie.

Luknij, czy jest możliwe doinstalowanie przełącznika 21/42V. Czyli z 10SxP na 5S2xP. Praktykowałem w napędach takie cuś, będziesz miał jeden bieg więcej przy dwukrotnie mniejszej prędkości i dwukrotnie większej pojemności aku. Ładowarkę przyjmującą 21V prędzej znajdziesz. Tylko jakiś przemyślny myk trza uczynić, żeby pomyłka z tym przełącznikiem nie była możliwa.
PiotrS pisze:żeby unieść ten "pakiet" to musiałby być samolot i to o rozpiętości skrzydeł tak z 10 metrów :)
ze 3-4 kg waży jeden

Nie, 3...3,5 metra styknie, tylko z długą cięciwą. 10 metrów WS-a starczyłoby na cały rower wraz z kierowcą i plecakiem pełnym złocistego napoju ;)
aikus pisze: kiedyś pękły dwie linki hamulcowe w rowerze jak zjeżdżał Tamką na dól do Wisłostrady. (Tamka - wyjątkowo stroma jak na równinne miasto ulica).

Podobnie stało się mojemu koledze w podstawówce, ale pękła tylko jedna linka. Efekt był podobny, bo tylko jedną miał. Nie było dobrze... Po zdarciu zelówy wyłożył się prawidłowo o krawężnik, ale wyzerował prędkość już bez roweru na latarni. Kasków rowerowych podówczas jeszcze nie znano w tym kraju. Dwa tygodnie jeżdziliśmy do szpitala go odwiedzać, potem zazdrościliśmy zwolnienia z lekcji przez kolejne dwa. Rower zgodnie z przepisami miał "co najmniej" jeden sprawny układ hamulcowy... Do pewnego momentu :masakra:
Ciekawostka - musiałem nieżle się podroczyć z pewnymi twardogłowcami, żeby te sprzęty na Bieszczady miały trzy niezależne układy hamulcowe. Tam są takie zjazdy, że Tamka to żart przy tym.
BTW - polecam eskapady rowerem po Bieszczadach.
aikus pisze: [...] a on usiadł na asfalcie i wciągał z powrotem swojego ducha, który chwilę wcześniej już powoli opuszczał jego ciało.

Super trafnie ujęte doznanie :thumb:
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...
Awatar użytkownika
wojtekr
Administrator
Posty: 7351
Rejestracja: 22-01-2013
Lokalizacja: W-wa
Podziękował: 282 razy
Podziękowano: 421 razy
Kontaktowanie:

Postautor: wojtekr » 11 lis 2018, o 22:31

omcKrecik pisze:Cycle life podawane jest - o ile w ogóle jest podawane - dla 80% DOD (Deep Off Discharge). 3,0 V na dole (pod obciążeniem, zwykle specyfikowanym na 0,5C) i 4,15V na górze.
Ponadto przy wysysaniu energii pomiędzy 3,0V a 2,5V jest jej może ze 3%, do 5% w porywach...



nie dawało mi to spokoju bo nie wydawało mi się to możliwe i sprawdziłem, że przy dobrych ogniwach producent podaje (co zostało potwierdzone też w testach), że pod obciążeniem 2.5A napięcie pracy od 3:15V do 2:50V to 1h 10min a czas od napięcia 3.35V do 2.5V to 18minut czyli wcale to nie nie jest wartość pomijalna.

To akurat były pomiary LG HG2 18650

Generalnie wysnuwanie analogii do pracy i eksploatacji LiPo jest kompletnie nietrafione.
Helikoptery
Awatar użytkownika
omcKrecik
Maharadża Pendżabu
Posty: 1346
Rejestracja: 11-12-2016
Lokalizacja: Las niedaleko Pułtuska (to nie moja wina)
Podziękował: 175 razy
Podziękowano: 64 razy

Postautor: omcKrecik » 12 lis 2018, o 01:46

wojtekr pisze: że pod obciążeniem 2.5A napięcie pracy od 3:15V do 2:50V to 1h 10min

Zerknij, czy nie chodziło Ci o 4,15V ?
Weż ogniwka , połącz sobie układ pomiarowy i sprawdż sam. Hak jest w podawaniu w czasie, a nie w realnej oddanej energii. 18 do 70-ciu minut to 0,26, czyli wynikałoby z tego, że 26% całej energii zawartej w ogniwku mieści się w tym zakresie. Porównaj powierzchnie pól na wykresie funkcji V dsch vrs. t @ I=const. Całego pola pod krzywą aż do odcięcia do pola od napięcia 3,5V w prawo do odcięcia - jest ponad ćwierć ?
Zmierz też Rw ogniwka pod koniec tak przeprowadzonego cyklu. Temperatury (zabójczej!) nie musisz mierzyć, dotknij ręką. Nie poparzysz się, nie ma obawy.
Aby utrzymać I=const, trzeba zmniejszać Ro (rezystancję obciążenia, R load) proporcjonalnie do zmniejszania się napięcia ogniwka przy rozładowaniu. Więc ta leci w dół, a Rw leci w górę i to dużo szybciej. W efekcie coraz mniej energii wydziela się na obciążeniu, a coraz więcej wewnątrz ogniwka, skutecznie skracając jego żywotność.
Swoje pomiary prowadziłem dość dawno temu na LG 1,9Ah i 2,2Ah. Może coś się zmieniło, pewnie coś poszło do przodu (pojemność na pewno tak, żywotność to już nie wiem). Ale tej krzywej to chyba aż tak nie pogięli ? :shock:

Przejeżdziłem kilka tysi kilometrów testując prototypy, na rowerkach z zainstalowanym sprzętem pomiarowym. Weż więc też pod uwagę, że przy 2,75V /cell prędkość jest dużo mniejsza niż przy np. 4,0V, praktycznie to jakieś 55...60% tej początkowej, w obwodzie są elementy o prawie stałym spadku napięcia. Moment dyspozycyjny jest też już niewielki. W efekcie od 3,3 do 2,75V (tak ustawiałem najniżej odcięcie) udawało się przejechać po płaskim jeszcze 4...5 km przy całkowitym zasięgu ok. 100 km. To było w 2003 roku, moc 750W była niebezpiecznie mała jak dla ruchu po drogach publicznych, a 2 kW też nie wystarczało na bieszczadzkie szlaki. Mówię tu o rzeczywistej mechanicznej mocy ciągłej zespołu, nie po chińsku amperach pomnożonych przez wolty.
Pozdrowionka od... Andrzeja
Nie umiem latać tak jak Wy, ale się uczę.
W ogóle ciągle się uczę. Wszystkiego, czasem od nowa...

Wróć do „Pakiety”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości