Hydepark - czyli bardzo brudny brudnopis (idealne miejsce na bzdury :) )

Na każdy temat. Byle kulturalnie...
Regulamin forum
Jakiekolwiek wulgaryzmy, obrażanie innych użytkowników i wszelkie inne działania sprzeczne z powszechnie przyjętymi normami społecznymi będę automatycznie eliminować posty, wątki a nawet autora.
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 22 cze 2022, o 21:58

Odniose sie, obiecuje!! Jak tylko wroce z urlopu _buja_w_oblokach
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 23 cze 2022, o 09:53

Mati pisze:Aikus :nw:
Dałeś mi zajebiste informacje. Kolejny raz. Dziękuję. :piwo: wiedziałem, że muszę "odpajęczynić" Hydepark. To wcale nie było lanie wody.

Dziękuję za słowa uznania:)

Mati pisze:Odkopując głębiej...
Mnie trochę... irytuje sformułowanie "puszczać" modele, chociaż to może wynikać z gwar.


Nie, to nie wynika z gwar i nie jesteś w tym odosobniony.
Jeśli ktoś coś puszcza, to to puszcza. Puszczone coś sobie jakoś tam leci w zależności od kilku czynników, bez żadnej kontroli... po czym spada. End of story.
Wyjątek to latawiec.... choć teraz jak się nad tym zastanawiam to latawca też nie powinno się "puszczać".
Ja, mam na to określenie w odniesieniu do RCFM wręcz alergię.


Mati pisze:W zakamarkach rozmowy z taką osobą najprawdopodobniej padną pytania o zasięg, iletokosztuje takicałykomplet, czy można się przelecieć :masakra:


Taaa, taaa.... tak będzie.

Mati pisze:... Wtedy włącza mi się czerwona lampka i zanim w ogóle wyciągnę pakiet to pokazuję mu tego trexa, daję pomacać i mówię, że to najnowsze osiągnięcie inżynierów, które właśnie testuję na ich potrzeby bo planujemy z kolegami zdobyć mistrza świata. Jak już gość ma oczy jak pięć złotych, to wtedy dobywam nabożnie pakiet 3S 2200 i zaczynam go instruować co ma zrobić żeby mi nie wlazł pod łopaty żeby zrobić zdjęcie. Każę mu/im stać od samego startu do samego lądowania i pytam kilkukrotnie czy zrozumieli podczas włączania radia. Pokerfejs cały czas. Pełna powaga. Podczas podłączania pakietu zwykle już ewentualna gawiedź jest grzeczna i godzi się stać w ściśle wyznaczonym miejscu. Podczas sprawdzania wychyłów serw sprawdzam również zgromadzonych czy nie robio gupot ;) i jak jest wszystko w porządku to rozkręcam lekko wirnik. Ale tylko troszkę. Dla dodania powagi sytuacji. Zwykle nieidealnie rozprostowane łopaty lekko telepną helikiem, włączam holda i przyglądam się podejrzliwie. Lekko obracam nieczynne pokrętło i dwa lub trzy razy pikam przyciskiem i z miną znawcy lekko przytakuję sobie głową po czym zwalniam holda. Jak widzę, że totalna niemota i się rusza coś zanadto a ja już jestem w zawisie albo podczas lotu to pomaga szybkie pierdnięcie łopatami. Zwykły backflip i odejście na minusowych kątach - przerobiłem. :D Kruszeją.



Genialna taktyka!!! I potwierdzam, a najlepszy jest backflip ale taki nie do końca (ergo zatrzymanie modelu w zawisie na plecach pochylonego na ogon o jakieś 45*) i wtedy w palnik.
Takie nic, które robi wrażenie, że oto widzimy coś niemożliwego.
Z resztą kiedyś zdarzyło mi się w tym momencie usłyszeć pytanie "Jak to możliwe??" Serio - z ust kilkulatka (widać było, że choć nie obyty, to kumaty dzieciak).
hehehe:)


Mati pisze:Zabawki:
To określenie wcale mnie nie razi. Jakże to inaczej nazwać?


Dokładnie.
To SĄ zabawki.
Też to wiele razy mówiłem.


Mati pisze:Zawsze mam nadzieję, że spotkam takiego Aikusa, Kubackiego, MWXa, Carsona, czy Kowala. Miruu też się liczy. Nieumniejszając niewymienionym bo nie sposób wymienić wszystkich. Mam tu na myśli osobę która potrzebuje wędki - nie wódki i która mnie szybko wyprzedzi w te heliki i odwali za mnie większość czarnej roboty związanej z doborem fajnego modelu, a przy okazji wyjaśni jeszcze jakiś niespodziewany kawałek świata. :nw: No i odkupi za miliony te ochłapy co mi z kretowania zostały... :D



.... to wyobraź sobie inne perełki które czasem się zdarzają... Jedna utkwiła mi w pamięci szczególnie, bo zdarzyła się kilka lat temu w Lidzbarku - w mojej rodzinnej miejscowości, w której jeśli ktoś latał, to byłem to ja.
No i któregoś razu latam sobie fajnie w mojej ulubionej miejscówce nad jeziorkiem i czuję okiem z tyłu głowy jak ktoś się do mnie zbliża.
Czujność - poziom max - wiadomo. Spodziewałem się różnych rzeczy... a nie!
Ktoś stanął za mną w bezpiecznej odległości, paczał i czekał aż wyląduję.
Wylądowałem.
Nie pamiętam szczegółów rozmowy, ale wyglądało to mniej więcej tak:
- Dzień dobry!
- Dzień dobry:)
- ALe cudo ...
- A to prawda, dziękuję!
- ale ja mówię co Pan z tym wyczynia.... chociaż ten model to też cud techniki...

W tym momencie orientuję się, że współrozmówca (dziadek w wieku lat dobrze po 70) jakimś cudem naprawdę mniej więcej kuma o co w tym chodzi)
- Eee, nieee, ja to tak ... tak sobie... coś tam umiem, ale do mistrzostwa mi daleko i przestałem już ciągnąć w tym kierunku... latam dla przyjemności....
- No ja się domyślam... teraz takie czasy, takie możliwości... Wie Pan, ja jeszcze za komuny się w to trochę bawiłem... Żeby w ogóle radio mieć to trzeba było pozwolenie od bezpieki załatwić... Ale my mieliśmy! Budowaliśmy samoloty... I to nawet latało!! Ale teraz to zupełnie inna epoka... Wtedy o helikopterze nikt nawet nie myślał...

...
Serio!
Tak było.
Potem zaczęła się rzeczowa rozmowa na temat zasilania, jak to teraz ze spalinami jest, jak działa sterowanie, FBL vs. pręt, jakie serwa i tak dalej... Widać było, że Dziadek (z pełnym szacunkiem) doskonale zna wszystkie problemy, brakuje mu tylko uaktualnienia wiedzy do stanu dzisiejszego.
To był po prostu miód na moje serce!!

Kolejnym wątkiem w temacie "gawiedzi", pytań o zasięg, cenę takiegocałegozestawu i tak dalej, są... drony.
W sensie wielowirnikowce.
Drony, które wbrew moim obawom i przewidywaniom (albo raczej trochę niezależnie od nich) zrobiły naprawdę kawał dobrej roboty w naszym świecie.
Zauważyłem bowiem, że wraz z ich popularyzacją, praktycznie spadła do zera ilość gawiedzi pytającej o zasięg. Takie pytania zdarzają się już naprawdę rzadko (co nie znaczy, że w ogóle).
Dawno też, naprawdę dawno nie spotkałem się z pytaniem czy można się przelecieć.
Czemu tak się dzieje?
Nooo boooo....
... z ludźmi to jest tak: O lataniu marzy chyba każdy, albo naprawdę prawie każdy.
POwiedzmy połowa zadowoli się obejrzeniem kilku jakichś filmów i fotek (może ewentualnie jakimś lotem widokowym) oraz informacją, że generalnie to nie jest prosta sprawa - na tym ich marzenia i chcenie ich spełnienia się kończą.
Potem zaczynają się Ci, którzy idą dalej i dochodzą do różnych miejsc, z miejscami ponad poziomem gruntu włącznie.
Wracając jednak do tej "połowy" - Ci, zawsze byli najgorsi.
To z ich ust wypluwały się pytania o zasięg, cene całegotakiegozestawu i czymożnasięprzelecieć.
I tu właśnie na ratunek przyszły drony a wraz z nimi odpowiedzi na te właśnie pytania.
Cena? jakieś 100 - 200 złotych. Wiem, widziałem w biedrze.
Zasięg? ekhem... nie wiem, nie udało się sprawdzić.
Przeleciećsię - nooo... przeleciałem się, ale zgubiłem / rozbiłem... chvjtam Panie, to nie moja bajka.
I dobra!
Ziarna od plew same się odsiały.

Dlatego też właśnie, z tego powodu, jak ktoś nazywa mojego helika dronem, to mnie to ... wkurzało tylko przez chwilę.
Potem doszedłem do etapu w którym wiem, że:
1. Tak po prawdzie to to owszem, JEST DRON.
2. Dzięki temu, że w Twoim świecie to jest dron - ja mam święty spokój, a Ty wiesz już wszystko co chciałeś wiedzieć.

P.S. Nie wróciłem jeszcze z urlopu. Po prostu przykleiłem się na chwilę do kompa celem m.in. zrzucenia zdjęć i filmów no i ... nie mogłem się oprzeć :) żeby odpisać.
Jestem obecnie w Lidzbarku właśnie, gdzie ... po prostu przebywam na urlopie. Takim prawdziwym. Kajaki, rowery spacery, nocne zdjęcia... te rzeczy. Jest zaj38!ście - bardzo mi tego brakowało.
Mam ze sobą Mavica, mam ze sobą Gaukę. Gauka jeszcze nie latała :) I wcale nie jest mi z tego powodu jakoś źle. Jeszcze pewnie polata jak tylko starczy mi czasu... Jak nie, to polata dużo po powrocie (bo urlop będę miał jeszcze potem przez kilka dni).
A Mavica używam zgodnie z przeznaczeniem - jako zdalnie sterowanego, latającego aparatu fotograficznego.
Uczę się (i nawet zaczyna to przynosić jakieś tam efekty, które mnie w miarę zadowalają) latając z kamerą w trybie FPV tak, aby film wyglądał (choć trochę) jak film z prawdziwego statku powietrznego, a nie z drona.
To się da, ale trzeba w tym celu "zapomnieć" wszystko co umiem z latania samolotem ( o helikopterze nie wspominając).
Oczywiście nie ma mowy o starcie i lądowaniu - no way, to jest pionowzlot, on NIE BĘDZIE startował i lądował jak samolot.
Ale da się lecieć tym tak, żeby wyglądało to w miarę naturalnie.
Można też robić to do czego został stworzony, czyli po prostu ładne filmy i fotki z góry.
W szczególności - znalazło się jedno praktyczne zastosowanie - dokumentacja remontu dachu w chałupie mojej Matki:)
....
tak, że tak.
Więcej pewnie się pochwalę jak wrócę :)
Latajcie wysoko i lądujcie szczęśliwie!!
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
Mati
Elita forum...
Posty: 713
Rejestracja: 24-05-2015
Lokalizacja: UK
Podziękował: 183 razy
Podziękowano: 46 razy

Postautor: Mati » 24 cze 2022, o 09:03

aikus pisze:Dziękuję za słowa uznania:)
Proszę. :D
Jeśli pozwolisz to zapiszę sobię w pamięci, że jak już będzie tak blisko (na razie w trudnookreślalnej przyszłości), to podpytam Cię jeszcze trochę z tej wody ok? Na razie nie ma co zawracać gitary, ale dołożyłeś mi "puzelka" do mojej małej układanki. :nw:

aikus pisze: Puszczone coś sobie jakoś tam leci...
Tak. Właśnie tak. Tak rozumiem to określenie. Wiedziałem że znasz precyzyjny termin na puszczanie. :D Więcej nie trzeba. W sedno. :nw:

aikus pisze:Wyjątek to latawiec.... choć teraz jak się nad tym zastanawiam to latawca też nie powinno się "puszczać".
Dlaczego nie? Latawce się puszcza "na wiatr". Ja zawsze jak się bawię kawałkiem szmaty napiętej na rozpórki z przytroczonymi sznurkami to może i nawet puszczam latawca i nie jest mi z tego powodu jakoś bardzo przykro. hmm Ale nie zawsze. W sumie to rzadko... Częściej używam określenia "polatać" latawcem, ale wydaje mi się, że ma to odniesienie do możliwości sterowania tymże. Gdybym puszczał latawca to znaczyło by, że mam taki z jednym sznurkiem i ogonkiem co go tylko wiatr nadyma, a ja mam taki z dwoma sznurkami, którym mogę zakręcać i takim egzemplarzem to już "latam" ponieważ mam wpływ na tor lotu. Podsumowując: Prędzej puścił bym żagiel niż helikopter. :twisted:

BTW latawce to zajebista zabawa - Spróbujcie koniecznie jeśli nie próbowaliście nigdy polatać latawcem to... Polecam: Mateusz S. Poczuć wiatr - bezcenne. Tam właśnie znajduję brakujące ogniwo latania RC. Kiedyś to wymyślą pewnie (jak zdążą): sprzężenie zwrotne w samolotach i helikopterach RC, Przy czym latawiec zawsze będzie takim analogowym punktem odniesienia do regulacji Braina 10. Dla mnie ten inny rodzaj obcowania z fizyką wart jest terabajty informacji - coś jak jeden obraz lub tysiąc słów... :thumb: Kosztowo w porównaniu z helikami - kozie bobki. Próg wejścia na poziomie skrzynki ogonowej.

aikus pisze:RCFM.
Radio Controll Frequency Modulation?

aikus pisze:...zatrzymanie modelu w zawisie na plecach pochylonego na ogon o jakieś 45*) i wtedy w palnik.
OooooToTo miałem na myśli. Zwykły backflip niezbyt wiele daje w kwestii "skruszenia". Może jedynie zwrócić uwagę gawiedzi.

aikus pisze:Tak po prawdzie to to owszem, JEST DRON.
AAAAA tam. Dron Sron. To że w kodeksach i innych ubezpieczeniach helik jest dronem, to nie znaczy że tak się powinno na niego mówić. Powinno się go nazwać helikopter. Zrozumiem bez skrzywienia gęby i obaw o rozgarnięcie interlokutora jeśli zbuduję sobie wiatrakowca, a on go nazwie helikopterem. Ale przy powszechności żyrandoli w każdej biedronce? No lipa jak z puszczaniem. Tak samo nie nazywa się dronami koparek RC, ciężarówek RC, lub innych łódek na karpia mimo, że są bezzałogowe. Albo choćby samolotów RC czy kolejki PIKO, jednakże drony z placu wojny tuż za wschodnią rubieżą mogą sprawić, że częściej Wilga czy Spitfire zostanie nazwana/ny dronem. Ja nigdy nie trafiłem na rozmówcę, który mówi na mój helikopter "dron" bo bym mu... poszedł do domu. Zdarzyło mi się, że w trakcie jak wyciągałem walizkę z poczciwym Reksiem to padło pytanie pasujące do kontekstu rozmowy "oooo co Ty? Drona masz?", ale nie wynikało z hmm ignorancji tylko z zamkniętej jeszcze walizki. Odpowiedziałem, że owszem - drona też mam, ale walizka kryje coś znacznie bardziej fascynującego. Po otwarciu sponiewieranego wieka nastąpiło: "łeeee - helikopter". :D

A jak już kiedyś będę umiał w te helikoptery to chciałbym znaleźć jakiś trafny opis twarzy potencjalnego ciekawskiego, który po tych wszystkich iletokosztujach dowiaduje się, że to lata 3,5 minuty... :vhappy:
"Chwyciło i nie puszcza...
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 26 cze 2022, o 00:47

Mati pisze:Jeśli pozwolisz to zapiszę sobię w pamięci, że jak już będzie tak blisko (na razie w trudnookreślalnej przyszłości), to podpytam Cię jeszcze trochę z tej wody ok? Na razie nie ma co zawracać gitary, ale dołożyłeś mi "puzelka" do mojej małej układanki. :nw:


Cieszę się, pytaj śmiało, ile będę umiał to pomogę... Alfą i omegą nie jestem, ale coś tam wiem :)

Mati pisze:
aikus pisze:Wyjątek to latawiec.... choć teraz jak się nad tym zastanawiam to latawca też nie powinno się "puszczać".



Dlaczego nie? Latawce się puszcza "na wiatr".


No nie wiem.... Jakoś tak ....
Nie boli mnie to tak bardzo jak w przypadku samolotów czy helikopterów ale nadal...
.... Fakt jednak taki, że powiedzieć, że "latam latawcem" .... no to jedyne o czym można sensownie pomyśleć to kite surfing...
Więc pewnie masz rację, latawce się puszcza, ... choć jak się już puści to one latają. Nawet takie najprostrze są przeze mnie jakoś tam kontrolowane...
WŁAŚNIE!!! Przecież ja mam całkiem fajny latawiec - muszę go jutro zabrać ze sobą na Reguły.
:)


Mati pisze:Ja zawsze jak się bawię kawałkiem szmaty napiętej na rozpórki z przytroczonymi sznurkami to może i nawet puszczam latawca i nie jest mi z tego powodu jakoś bardzo przykro. hmm Ale nie zawsze. W sumie to rzadko... Częściej używam określenia "polatać" latawcem, ale wydaje mi się, że ma to odniesienie do możliwości sterowania tymże. Gdybym puszczał latawca to znaczyło by, że mam taki z jednym sznurkiem i ogonkiem co go tylko wiatr nadyma, a ja mam taki z dwoma sznurkami, którym mogę zakręcać i takim egzemplarzem to już "latam" ponieważ mam wpływ na tor lotu. Podsumowując: Prędzej puścił bym żagiel niż helikopter. :twisted:


Nie no jasne, jasne, to już bez dwóch zdań.

Mati pisze:BTW latawce to zajebista zabawa - Spróbujcie koniecznie jeśli nie próbowaliście nigdy polatać latawcem to... Polecam: Mateusz S. Poczuć wiatr - bezcenne. Tam właśnie znajduję brakujące ogniwo latania RC. Kiedyś to wymyślą pewnie (jak zdążą): sprzężenie zwrotne w samolotach i helikopterach RC, Przy czym latawiec zawsze będzie takim analogowym punktem odniesienia do regulacji Braina 10. Dla mnie ten inny rodzaj obcowania z fizyką wart jest terabajty informacji - coś jak jeden obraz lub tysiąc słów... :thumb: Kosztowo w porównaniu z helikami - kozie bobki. Próg wejścia na poziomie skrzynki ogonowej.


DOBRA! To ja mam propozycję takiego dealu:
Ja Ci poopowiadam o wodzie, a Ty mi poopowiadasz o latawcach.
Może w innym wątku, chociaż może i być tutaj...
Bo moje doświadczenia z latawcami są takie:
Najlepsze są najprostrze płaskie delty, z ogonem lub bez, oczywiście - warunek - porządnie wykonane, nie zwichrowane i tak dalej.
Jak tylko zadbam o to, żeby złapał dobry równy wiatr, to mogę go upalować i będzie sobie tak latał, wisiał na tym sznurku choćby cały dzień.
Każdy inny wynalazek, zwłaszcza wszystkie te dwusznurkowe gówna, to jest coś co daje złudzenie kontroli, a w praktyce tym się nie lata, tylko się walczy o utrzymanie w powietrzu. Manipulowanie sznurkami nie daje kompletnie nic.
Wniosek: braki w wiedzy i doświadczenia ze złymi latawcami.
Takie jest moje latawcowe status quo.

Dasz radę z tym coś zrobić?

Mati pisze:
aikus pisze:RCFM.
Radio Controll Frequency Modulation?


Radio Controlled Flying Model :)
Kurde, przecież to niemalże oficjalny międzynarodowy akronim.... Jak to możliwe, że tylko ja wiem co on oznacza... Zmyśliłem coś sobie czy jak?
IRCHA - International Radio Controlled Helicopter Association.

RCFM.... no googlam i faktycznie googiel nie zna... Ale IRCHA też nie zna... Irche naturalną mi proponuję czyli wiadomo co - szmateczke do czyszczenia szyb ... :vhappy:

NVM.
Jebać to.

Mati pisze:AAAAA tam. Dron Sron. To że w kodeksach i innych ubezpieczeniach helik jest dronem, to nie znaczy że tak się powinno na niego mówić.


Mati pisze:Oczywiście, tak samo jak na pociąg nie mówi się "pojazd samochodowy" - jasne jasne, ale jedźmy dalej.
Tak samo nie nazywa się dronami koparek RC, ciężarówek RC, lub innych łódek na karpia mimo, że są bezzałogowe.


No nie, nie całkiem tak samo, bo dron, z definicji jest pojazdem LATAJĄCYM.
A koparka czy łódka... niby jak dobrze rzucisz to poleci trochę... i dobrze, byle jak najdalej od helipadu :vhappy: :vhappy: .... ale wiadomo, co do zasady - nie lata.

Mati pisze:Albo choćby samolotów RC czy kolejki PIKO, jednakże drony z placu wojny tuż za wschodnią rubieżą mogą sprawić, że częściej Wilga czy Spitfire zostanie nazwana/ny dronem. Ja nigdy nie trafiłem na rozmówcę, który mówi na mój helikopter "dron" bo bym mu... poszedł do domu.


Rozumiem, czyli jesteś na etapie na którym ja byłem jakieś dwa lata temu.
Nie zrozum mnie źle, nie namawiam Cię bardzo do tego, żebyś zluzował z tą terminologią, w zasadzie to nawet trochę szanuję i hołduje osobom z tak żelazną postawą...
Ja mówię tylko co ja zrobiłem i co dzięki temu zyskałem.
:)

Mati pisze:Zdarzyło mi się, że w trakcie jak wyciągałem walizkę z poczciwym Reksiem to padło pytanie pasujące do kontekstu rozmowy "oooo co Ty? Drona masz?", ale nie wynikało z hmm ignorancji tylko z zamkniętej jeszcze walizki. Odpowiedziałem, że owszem - drona też mam, ale walizka kryje coś znacznie bardziej fascynującego. Po otwarciu sponiewieranego wieka nastąpiło: "łeeee - helikopter". :D


A to jest właśnie błyskotliwość, której mi brakuje... Może dlatego musiałem zluzować wora.
Inaczej rozmowa skończyła by się mniej więcej tak:
- Dron to cię tępa pizdo robił i robotę spierdolił.
Po czym schowałbym walizkę na szafę, bez otwierania.

...
:dk:


Mati pisze:A jak już kiedyś będę umiał w te helikoptery to chciałbym znaleźć jakiś trafny opis twarzy potencjalnego ciekawskiego, który po tych wszystkich iletokosztujach dowiaduje się, że to lata 3,5 minuty... :vhappy:


Na ten temat też mam ciekawą historyjkę... już z dosyć dawna.
Mieszkałem wtedy na Wilanowie, jako jeden z pierwszych mieszkańców całego osiedla. Jako, że poza świeżowybudowanym osiedlem prawe nic tam nie było, no i było takie fajne dość płaskie pole z dość równo ubitym piaskiem - zrobiłem sobie tam przydomowe lotnisko.
Latałem Gemini.
Przechodziła Matka z dzieckiem. Dziecko w wieku około lat 10 +/-2.
Taki typowy cwaniaczek mądrala, co w szkole pewnie ma same piątki a w domu sprawdza co się stanie jak włoży chomika do mikrofalówki.
Nienawidzę takich gnoji.
Ale wracając do zasadniczego nurtu.
Zagaduje do mnie .... MATKA!!
Jak już wylądowałem - wcześniej oboje grzecznie stali i patrzyli.
Zatem kulturka... I ona zagaduje:
- Boże, jak to fajnie lata!! co to za samolot??
- Ymm,... Nooo... Gemini... Takiej niemieckiej firmy Multiplex.
- ALe jak ładnie... jakie figury...
w tym momencie wtrąca się gówniak:
- A ile czasu się ładuje?
ja - przeczuwając co się święci...
- To zależy od prądu ładowania... zasadniczo nie mniej niż pół godziny.
- A mój dwadzieścia minut.
- Aha... To świetnie, ciesz się.
- A ile czasu lata?
ja - już mocno zniechęcony:
- ... około pięciu minut
- A mój piętnaście!
Nie wytrzymałem:
- No widzi Pani, nie ma sensu sobie zawracać głowy tym gównem. Pani syn ma model który szybciej się ładuje i dlużej lata... Szkoda Waszego czasu.
... i zebrałem się do domu, bo akurat miałem mało manatek do pakowania...
Za swoimi plecami usłyszałem tylko ... takie ... jakby to ująć... Smutne, nadal zaciekawione i nieco... nasączone rozczarowaniem stwierdzenio-pytanie:
- ... ale... Ale nie lata tak jak ten...
- Pewnie, że nie - mruknąłem pod nosem... bardziej do siebie niż do niej... Nie wiem czy słyszała.

Potem emocje mi opadły... i zrobiło mi się żal... tej kobiety i tej sytuacji... Bo mogłem olać gówniaka i rozmawiać z Matką... Byla z niej naprawdę miła, ogarnięta i kumata kobietka...
Może nawet jakoś bym wpłynął na to, co ten gówniak z nią wyprawia... może nawet wpłynął jakoś na ich przyszłość (która nie wiem jaka jest, ale jak tam nie doszło do jakiejś rewolucji to nie rokowało to dobrze)...
członek męski.
Trudno.
Nie było mnie wtedy na to stać.
Tego kawałka świata nie dałem rady naprawić.
Więcej ich nie spotkałem.
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
Mati
Elita forum...
Posty: 713
Rejestracja: 24-05-2015
Lokalizacja: UK
Podziękował: 183 razy
Podziękowano: 46 razy

Postautor: Mati » 27 cze 2022, o 10:53

aikus pisze:To ja mam propozycję takiego dealu:

Tu nie ma co dilować. Tu wystarczy zaopatrzyć się w jakiś egzemplarz i dać się przekonać, że ciąganie dwoma sznurkami działa. Sprawdziłem osobiście. Zauważam różnice w zachowaniu latawca i pomiędzy ciąganiem, a nieciąganiem jest spora powtarzalność.



Są fajniejsze i te mniej fajne, lepiej i gorzej latające - kwestia ceny i pewnie jeszcze kilku czynników.
Latałem na razie dwoma taniochami 80cm i 1,5m, mam jeszcze jakąś szmatę w szafie kupioną z ciekawości ale jeszcze nie przetestowałem bo nie było okazji. Wszystkie one nie są latawcami z górnej półki bo tylko na próbę, ale już wiem że to nie ostatnie słowo i sprawia mi to ogromną radochę.

aikus pisze: no googlam i faktycznie googiel nie zna...
Ufff! To przynajmniej jest nas conajmniej dwóch co nie znają. Ja i Gugiel. Trochę mi lżej. :rotfl2:

aikus pisze:Więcej ich nie spotkałem.
I teraz przemądrzały kaszojad po takim prztyczku w nos zostaje właśnie hmm komornikiem, albo degeneratem. Jego mama zawsze mówiła, że może lubił zadzierać czasem nosa, za to te konstrukcje samolotów które rysował w swoim zeszyciku nocami były na prawdę imponujące. Szkoda że porzucił rysowanie... 8-)
"Chwyciło i nie puszcza...
Awatar użytkownika
redb
Elita forum...
Posty: 614
Rejestracja: 24-08-2010
Lokalizacja: Lublin
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 43 razy

Postautor: redb » 27 cze 2022, o 11:45

Po pierwsze primo ....
Nie wiedziałem, że latawcami da się tak wywijać, mam jakiś dwusznurkowy co go "puszczaliśmy" z córką jak była mała to go wyjmę i zobaczymy czy mój też tak lata.

Po drugie primo ....
No to co ten gość tam robi to zdecydowanie latanie a nie puszczanie. W pewnym momencie myślałem, że zrobi nim lejek dookoła siebie :D

Po trzecie primo .... ultimo ....
Mati, myślałeś, żeby pisać jakieś opowiadania? Masz lekkie pióro ... znaczy klawiaturę ;)
‐------------------‐----------
Hurricane 425 | Belt CP vel. trup | Dron homemade | XL 380
Taranis X9 lite S
Awatar użytkownika
Mati
Elita forum...
Posty: 713
Rejestracja: 24-05-2015
Lokalizacja: UK
Podziękował: 183 razy
Podziękowano: 46 razy

Postautor: Mati » 27 cze 2022, o 18:13

redb pisze: że latawcami da się tak wywijać
Da się - kwestia czasu spędzonego w powietrzu, warunków i pewnie trochę sprzętu. Moje latanie wygląda nieco inaczej. :mrgreen: Niestety trzeba ruszyć żopę z domu bo trudno to podpiąć do symulatora więc progres u mnie mizerny. Na szczęście krety nie bolą tak bardzo jak w helikach. :)

redb pisze:...myślałeś, żeby pisać jakieś opowiadania? Masz lekkie pióro ... znaczy klawiaturę ;)
Dziękuję. :ugeek: Zdarzyło mi się kilka "popełnień :rotfl2: ", ale raczej do szuflady. Komercyjnych zastosowań nie znalazłem dla tego procederu zbyt wielu chociaż było kilka incydentów czasopismowych/śmiennych. A potem kupiłem mały helikopterek w przydrożnym sklepie... :masakra:
Waga mojej klawiatury to dokładnie 546g RTW. Bez pakietów (2xAAA) schodzę lekko poniżej 540. Jeśli nie doliczać dynksa USB to wyjdzie coś w okolicach 530g. Hmmm. Nie wiem czy to nie zbyt ciężka cegła jak na to zasilanie przy rastrze klawiszy 20mm. Zawsze mogę jeszcze pozbyć się obudowy i wsadzić w termokurcza jak będzie za dużo. :mrgreen: Ekstremiści wypruwają jeszcze niektóre klawisze funkcyjne, prawe alty i tabulator, jednak nie chciał bym iść tą drogą. :D
"Chwyciło i nie puszcza...
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 27 cze 2022, o 21:41

{youtube] .... kurvva... jak to możliwe, że helikopter leci plecami do dołu i się wznosi ???
Ergo... jak to kurvva robi te flipy tym latawcem że mu się sznurki nie owijają dookoła niego...??
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
Mati
Elita forum...
Posty: 713
Rejestracja: 24-05-2015
Lokalizacja: UK
Podziękował: 183 razy
Podziękowano: 46 razy

Postautor: Mati » 28 cze 2022, o 07:39

aikus pisze: że mu się sznurki nie owijają dookoła niego
No właśnie nie wiem blać. :rotfl2:
Sprzęt ma wyczesany, wiotyr idealny, reszta to chyba skill. Mi się jeszcze nie udało sensownie posadzić ustrojstwa na ziemi. Sterowanie nie jest być może aż tak zjebane jak w tych helikopterach, ale wymaga ciągłego analizowania sytuacji w sprzęgu z mięśniami.
To właśnie dlatego planuję w przyszłości jakiś "porządniejszy" latawiec po to, żeby zauważyć różnicę. Czyli taka zmiana z Lamy na Trexa... Na XLe przyjdzie czas jak już będę wiedział jaki tak na prawdę chcę. :mrgreen:
"Chwyciło i nie puszcza...
Awatar użytkownika
mwx
Olimp forum
Posty: 6131
Rejestracja: 23-09-2016
Lokalizacja: Poznań West
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 501 razy
Kontaktowanie:

Postautor: mwx » 29 cze 2022, o 12:22

owijają się, ale to nie przeszkadza w sterowaniu. dopóki nie zrobisz niewiadomo ile owinięć to przecież linki się ślizgają po sobie
Awatar użytkownika
Osa
Elita forum...
Posty: 656
Rejestracja: 18-01-2014
Lokalizacja: Józefów (ten koło Błonia)
Podziękował: 23 razy
Podziękowano: 33 razy

Postautor: Osa » 29 cze 2022, o 12:55

I jak w lataniu na uwięzi można robić kilka figur w jedną a potem tyle samo w drugą?

Wysłane z mojego M2103K19G przy użyciu Tapatalka
ALZRC X360/ Taranis Q X7
Pozdrawiam Adam
Awatar użytkownika
mwx
Olimp forum
Posty: 6131
Rejestracja: 23-09-2016
Lokalizacja: Poznań West
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 501 razy
Kontaktowanie:

Postautor: mwx » 29 cze 2022, o 12:59

możesz też kontynuować robienie figur w jedną stronę aż skończy się paliwo albo za bardzo zbliży się Ziemia
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 29 cze 2022, o 17:36

mwx pisze:owijają się, ale to nie przeszkadza w sterowaniu. dopóki nie zrobisz niewiadomo ile owinięć to przecież linki się ślizgają po sobie


Nie no stary, obejrzałeś ten film??
Ja nie mówię o takim kręceniu tym latawcem ... coś jakby o ranwersie przez skrzydło, tylko on tym latawcem robi FLIPY! Przez ogon.
Więc sznurki powinny mu się owinąć wokół latawca i zdeformować skrzydło - no nie ma chuja.
A jednak jest chvj.... bo on to robi, tylko nie wiem jak...
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
mwx
Olimp forum
Posty: 6131
Rejestracja: 23-09-2016
Lokalizacja: Poznań West
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 501 razy
Kontaktowanie:

Postautor: mwx » 29 cze 2022, o 20:18

Bokiem się ześlizgują
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 30 cze 2022, o 00:10

No nie, bo to jest delta, a on robi .... zarówno flipy jak i backflipy... To przy backflipie to mu się zawadzi...
... chyba... ale może ja nie zdanżam dostatecznie szybko patrzeć...
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
mwx
Olimp forum
Posty: 6131
Rejestracja: 23-09-2016
Lokalizacja: Poznań West
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 501 razy
Kontaktowanie:

Postautor: mwx » 30 cze 2022, o 00:28

Już on dobrze wie w jakim ułamku sekundy wykonać odpowiedni ruch sterówką żeby nic mu się nie zaplątało.

Niespełna 20 lat temu jak zaczynałem się uczyć kitesurfingu to myślałem że to nie do ogarnięcia żeby sterować latwcem, deską, patrzeć na wiatr, na ląd i jeszcze uważać na ogromny ruch na zatoce helskiej. Po jakimś czasie latawiec jest jak trzecia noga - nie musisz nawet na niego patrzeć żeby wiedzieć co robi i jak nim sterować. Wszytko przechodzi do warstwy odruchów i możesz skupić się na innych tematach.(np na nie waleniu w innych uczestników zabawy)

W ramach zabawy/treningu bawiliśmy się też często takimi małymi latawcami na plaży. Fajna zajawka ... na 20 minut.
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 30 cze 2022, o 00:34

taa.... zawsze jak na nich wszystkich patrzę, to się zastanawiam jak to jest, że Ci wszyscy ludzie nie wybrali jakiejś prostszej, skuteczniejszej i bezpieczniejszej dla innych metody na popełnienie samobójstwa...
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
mwx
Olimp forum
Posty: 6131
Rejestracja: 23-09-2016
Lokalizacja: Poznań West
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 501 razy
Kontaktowanie:

Postautor: mwx » 30 cze 2022, o 00:39

Zajwbista zabawa - polecam spróbować
Awatar użytkownika
aikus
Jaskiniowiec
Posty: 14007
Rejestracja: 29-09-2014
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1398 razy
Podziękowano: 848 razy

Postautor: aikus » 30 cze 2022, o 01:33

... dzięki, pozostanę jednak ewentualnie przy zwykłych latawcach, takich co to nawet przy huraganie nie będą w stanie mnie podnieść z ziemi.
Nie no wiem, że pewnie coś w tym jest - inaczej tylu pojebów by nie było co się z tym szarpią.. ale ... ale dzięki. Nie-e.
W Szczebrzeszynie ksiądz szczy w trzcinie.
Awatar użytkownika
Mati
Elita forum...
Posty: 713
Rejestracja: 24-05-2015
Lokalizacja: UK
Podziękował: 183 razy
Podziękowano: 46 razy

Postautor: Mati » 1 lip 2022, o 09:02

mwx pisze:Fajna zajawka ... na 20 minut.
No to ja znacznie mniej rozgarnięty jestem bo pierwsze dwadzieścia minut to popierniczałem z tym ustrojstwem tam i z powrotem zanim jakiś przechodzień się nie zlitował podpowiadając, że to co wyciągnąłem z pokrowca to nie RTF tylko bardziej RTR :mrgreen: i te linki to trzeba lekko podregulować. Przesunął dwa węzełki w odpowiednie miejsce :masakra: Dopiero wtedy zadyszka ustąpiła ekscytacji. Nie zdążyłem mu nawet podziękować bo sobie poszedł zanim drugi raz przywaliłem w ziemię. Przelatałem latawcami w sumie może w sumie z dwie wiatrogodziny na trzy tury i na razie mam więcej pytań niż odpowiedzi. Niektóre być może uzyskam podczas następnych zabaw, a niektóre nieco później. Nie sądzę żebym po tym sezonie latał jak Pan z filmiku. Dla mnie to będzie nieco dłuższa przygoda niż niespełna pół godziny. Bardzo się z tego cieszę. :mrgreen:
Żeby nie było - dupeńka mnie nie boli i jest rozluźniona jakkolwiek by to nie zabrzmiało. :piwo:

mwx pisze:Po jakimś czasie latawiec jest jak trzecia noga

Po jakim? :grin2: Pytam serio. Jak długo zajęło Ci poruszanie się po Twojej myśli? Ile razy zaliczyłeś "plaskacza" czy jak się u Was nazywają krety? Wybacz barak nomenklatury, ale chodzi mi o taki "wymajt spod linki" kiedy w ułamku sekundy znajdujesz się nad czaszą i nie wiesz co z tym zrobić w praktyce więc lądujesz "jak bozia dała"? Generalnie rzecz biorąc bez telemarku/a. :?:

aikus pisze:Ja nie mówię o takim kręceniu tym latawcem ... coś jakby o ranwersie przez skrzydło, tylko on tym latawcem robi FLIPY! Przez ogon.

Kup latawca i za pół godziny będziesz wiedział. :D Taki dżołk. Mwx wybacz - nie mogłem się powstrzymać. :rotfl2:
Aikus serio - kup latawca w najbliższym Lidlu czy innej Dronce i sprawdź - myślę że będziesz zadowolony z tej krótkiej przygody. A potem (jeśli do tego dojdzie) proszę opisz tu na forum pierwsze wrażenia - jestem bardzo ciekaw jakie będą Twoje spostrzeżenia.
Dla mnie to nie jest takie oczywiste z tym przeplataniem czy ześlizgiwaniem sznurków. Myślę, że zanim się tego nauczę, poznam w międzyczasie kilka ciekawych figur.

mwx pisze:Zajwbista zabawa - polecam spróbować
aikus pisze:... dzięki, pozostanę jednak ewentualnie przy zwykłych latawcach

A ja chyba dałbym się "ponieść". :ugeek: Chętniej nad wodą niż nad asfaltem, ale czego się nie robi dla zdobywania kolejnych doświadczeń.

aikus pisze:jak to jest, że Ci wszyscy ludzie nie wybrali jakiejś prostszej, skuteczniejszej i bezpieczniejszej dla innych metody na popełnienie samobójstwa...

Trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie wszyscy mają tyle mamony żeby zacząć budować swój pierwszy, jednoosobowy wielowirnikowiec... :mrgreen: Albo wyróżnić się jakoś szczególnie w teamie Red Bulla... 8-)
"Chwyciło i nie puszcza...

Wróć do „Brudnopis”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 20 gości