Chyba sytuacja się wyjaśniła. Opisałem ją szerzej
tutaj w wątku o RS4, bo to najprawdopodobniej specyficzny dla RS4 przypadek źle założonej (przeze mnie) podkładki, która nie jest symetryczna.
A wracając do oporów - tak w tej chwili wszystko chodzi niemalże gładko, jak na początku:
- okucia obracają się gładziutko na szpindlu bez chrobotania
- ślizgacz chodzi gładziutko po wałku (ale tutaj w RS4 bywa czasem tak, że ślizgacz po jakimś czasie zaczyna chodzić z mega oporem - czasem wystarcza przeczyszczenie papierem ściernym zarówno wałka jak i ślizgacza od wewnątrz, ale czasem trzeba po prostu dać inny wałek lub ślizgacz, lub oba - bo to chyba taka specyfika materiału)
- snapy chodzą z lekkim oporem na kulkach okuć ogonowych - i to jest w tej chwili największy opór jaki mam; ale snapy też założyłem nowe, więc zakładam, że plastik się po prostu lekko wyrobi po paru lotach; zresztą nie jest to jakiś duży opór, serwo pracuje teraz normalnie
- opór, który powstaje jak ręcznie próbowałem przesuwać ślizgacz na rozkręconym walku - być może jest po prostu naturalny - jak się lekko przechyli oś śrubokręta trzymanego w dłoni to jakby też przekrzywia się lekko oś ślizgacza w stosunku do osi wałka ogonowego - a w przypadku gdy robi to sztywno umocowane ramię - to tego przesunięcia nie ma. Zakładałem, że może być krzywe to ramię, mocowanie tego ramienia (w RS4 jest to dodatkowy element dokręcany do skrzynki), albo geometria samej skrzynki, lub flanszowanych łożysk w tej skrzynce. Niemniej - chyba ostatecznie nie było to żadne z tych: nie wymieniłem ani skrzynki, ani jej łożysk, ani żadnego z elementów ramienia ślizgacza, a i tak chodzi wszytko bardzo płynnie, nawet na rozkręconym wirniku.
Ewidentnie problem leżał w łożyskach okuć i podkładkach śrubek szpindla.
Próby na stole na razie wyglądają OK, a jak się poprawi pogoda to się zobaczy też na łące.